Po zachwycających Biegunach, nagrodzonych  literacką nagrodą Nike, pojawiła się wreszcie (bo na jej książki czeka się przecież niecierpliwie) nowa książka Olgi Tokarczuk. Nie będę Was zwodził: Prowadź swój pług przez kości umarłych rozczarowuje. Lubię pisanie Tokarczuk, jednak z pewnym ‘ale’. Otóż dostrzegam w jej twórczości wyraźną cezurę, którą wyznacza (moim zdaniem) powieść Dom dzienny, dom nocny; to, co powstało po Domu.., zazwyczaj mi się podoba, to, co wydane było wcześniej – nie. Prowadź… przypomina mi, niestety, Tokarczuk spod znaku Prawieku.

 

Dlaczego? Bo jej nowa książka jest żenująco prosta i naiwna. Tokarczuk potrafi wsłuchać się doskonale w głos czytelników, a głos ten mówił, że Bieguni, choć docenieni przez krytyków, byli książką zbyt ambitną i skomplikowaną, czym rozczarowali „zwykłą” publiczność. A to forma zbyt zagmatwana („sylwa ponowoczesna”), a to brak prowadzącego bohatera, to znów eseistyczne fragmenty o podróżowaniu samym w sobie czy teoretyczne opiewanie ruchu. Wszystko to zostało więc przy okazji pisania Pługu (tak będę skracał tytuł najnowszej powieści) odrzucone, w zamian zaś otrzymaliśmy historię nietrudną, przebraną na dodatek w ponętne szmatki kryminału, który w naszej literaturze święci ostatnio liczne trumfy.

 

Bohaterką jest Janina Duszejko, z wykształcenia inżynier budowy mostów, obecnie rencistka, dorabiająca jako nauczycielka języka angielskiego w miejscowej szkole. Duszejko mieszka sama, jej chata stoi niedaleko granicy z Czechami, w odludnych terenach Kotliny Kłodzkiej. Ma dwie pasje: astrologię i zwierzęta. W sennej, pokrytej śniegiem okolicy zaczynają nagle ginąć ludzie związani z kłusownictwem/myślistwem; Duszejko utrzymuje, że to zemsta zwierząt na ludziach-mordercach. Szczegółów fabuły nie będę zdradzał, powiem tylko, że w napięciu niestety nie trzyma. Co innego bohaterka.

 

Duszejko jest postacią niemal tak irytującą, jak Teresa z Auto da fe Eliasa Canettiego; jej słuszne przecież mowy w obronie zwierząt nabierają histerycznego wydźwięku, a liczne i szczegółowo opisane horoskopy, które bohaterka stawia swoim współsiostrom i współbraciom, po czym wysyła Policji jako ważny trop w śledztwie, czynią z niej w naszych oczach krzykliwą wariatkę. Walka na rzecz zwierząt nasuwa skojarzenie z bohaterką powieści Coetzeego, Elizabeth Costello, i rzeczywiście, pojawiają się w powieści np. cokolwiek już zgrane porównania rzezi zwierząt do Holokaustu. To, co i w jaki sposób mówi Duszejko, jest jednak zbyt nachalne i nieprzekonujące.

 

Mniej więcej w tym samy czasie co Bieguni pojawiła się książka Anny Wieczorkiewicz Apetyt turysty, która stanowi teoretyczne dopełnienie intuicji, przedstawionych przez Tokarczuk w powieści. Ucieszyłem się – ot, ale ma nosa Tokarczuk! Na dodatek w przystępny, porywający sposób potrafi przetransferować dyskurs naukowy na język powieści. Po lekturze Pługu (któremu towarzyszą „zwierzęce” numery „Kontekstów” czy „Krytyki Politycznej„) mój hurraoptymizm opadł: mam nieodparte wrażenie, że jest to „rozprawka na temat”, powieść z posthumanistyczną tezą: człowiek nie jest czymś lepszym od zwierzęcia, są sobie równi. Pług napisany został w dobrej wierze i jako kolejny głos w sprawie trudnej sytuacji zwierząt jest bardzo istotny; jako powieść jest dziełem nieudanym.

Advertisements