Jak z każdym artystą, którego cenię, mam z Kieślowskim problem, polegający z grubsza na tym, że chciałbym napisać o nim więcej, niż tylko: wielkim reżyserem był. Klisze same cisną się na język: kino moralnego niepokoju, moralista etc. Te etykietki skutecznie blokują dostęp do jego filmów, które – wielokrotnie i na różne sposoby interpretowane – tracą na sile wyrazu, bledną niby Stepy akermańskie na lekcji języka polskiego. Staram się oglądać te filmy z dwóch perspektyw, w taki sposób, by uchwycić zarówno idee i wartości w nich zaszyfrowane, jak i docenić wagę szczegółu, bo te rozprawy o kondycji człowieka współczesnego są przecież także znakomitym źródłem informacji o PRL-u. Dlatego też bardziej lubię „polskie” filmy Kieślowskiego, przedkładam dokumentalizm Gadających głów nad metafizykę Trzech kolorów.

 

Amator, który w kinach pojawił się w 1979 roku, należy do tej pierwszej kategorii. Główny bohater, Filip Mosz, pracuje jako zaopatrzeniowiec w fabryce. Pewnego dnia kupuje kamerę, by sfilmować narodziny córki i pierwsze miesiące jej życia. Wkrótce ujawni się w nim żyłka filmowca – odtąd kamera będzie włączona niemal cały czas, a pole zainteresowań Mosza stanie się znacznie szersze niż domowe pielesze; amator przerodzi się w artystę-dokumentalistę. Mosz filmuje przechodniów, znajomych, kolegów z pracy, bawiące się dzieci, gołębie; to pragnienie zapisania na taśmie wszystkiego, co istnieje, zbliża go do bohatera Powiększenia Antonioniego, który nie potrafił przestać fotografować.

 

Przełomowym wydarzeniem jest dla Mosza spotkanie z Zanussim (gościnny występ reżysera) – Filip ogląda w Warszawie Barwy ochronne i uczestniczy w wieczorze autorskim. Kieślowski wybiera z tego filmu scenę rozmowy docenta Szelestowskiego z magistrem Kruszyńskim na tarasie domu wypoczynkowego. To ważny moment w Amatorze: ukazuje relację władzy, w którą wplątany jest zarówno bohater Barw, jak i Filip Mosz. W obu filmach podobnie zostały również rozłożone akcenty wśród postaci – Mosz (jak Kruszyński) jest naiwnym idealistą, który przegrywa w starciu z władzą i doświadczeniem przełożonego. Filip bezpośrednio i bardzo boleśnie odczuwa skutki tej konfrontacji – odchodzi od niego żona, dyrektor zaś zwalnia jego kolegę z pracy. Bohater kieruje zatem kamerę na siebie, w dwuznacznym geście niszczenia/kreacji: kamera staje się pistoletem, za pomocą którego bohater popełnia symboliczne samobójstwo, po czym rodzi się na nowo, odwraca od tego, co zewnętrzne i rozpoczyna opowieść o utraconej rodzinie i spokoju, którego nie potrafił docenić.

 

Najbardziej ujęły mnie jednak w Amatorze rzeczy niepozorne, pozbawione większego znaczenia. Chłopcy grający na ulicy w tenisa ziemnego: linie boiska wysypane piaskiem na asfalcie, siatka zrobiona z ustawionych w poprzek ławek; szklana butelka Pepsi, której zawartość Mosz wypija w mgnieniu oka i z wielką łapczywością; brązowa, zgrzebna maskotka misia Uszatka, ciśnięta w kąt.

Advertisements