W krakowskim MCK-u trwa wystawa fotografii Andreasa Feiningera (1906–1999), który zaliczany jest do grona najlepszych fotoreporterów ever (obok m.in. Brandta, Brassai’a czy Lartigue’a). Feininger w 1939 r. zszedł z pokładu transatlantyku, który dopłynął z Europy do Nowego Jorku; chyba nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że Ameryka go zachwyciła. Prezentowany zbiór fotografii przedstawia Nowy Jork z lat 40. XX w. – jego multikulturowość (zdjęcia witryn sklepowych należących do rodzin żydowskich, greckich, syryjskich itd.), monumentalną architekturę (drapacze chmur, niekończące się mosty) i postęp cywilizacyjny (kolej nadziemna, pociągi). Na większości jego zdjęć nie ma ludzi, może dlatego największe wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie dwóch umorusanych chłopców buszujących w brooklyńskich dokach.

 

Więcej fotografii znajdziecie tutaj. Aż chce się czytać amerykańską prozę.
 

Reklamy