Wstąpiłem do EMPIK-u i zobaczyłem okładkę kwartalnika historycznego „Karta” – numer o polskich cyklistach przełomu wieków. Całość otwiera fragment kronik Bolesława Prusa z 1891 roku:

A więc czytelniku i czytelniczko! Jeśli masz pieniądze, kupuj rower. Nie wyobrażaj sobie, że w nim siedzi diabeł, nie lękaj się trudów początkowej nauki, nie lekceważ go jako zabawkę, ale naucz się jeździć i wyjeżdżaj jak najczęściej i najdalej za miasto. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i dobry humor, staniesz się człowiekiem zdrowym, dzielnym i podziękujesz niżej podpisanemu, że cię tak gorliwie zachęcał.

Niektórzy wzięli sobie te słowa do serca – trzy lata później nasz pierwszorzędny pisarz drugorzędny zaliczy poważną kraksę rowerową; w kalendarium życia pisarza czytamy: „Wypadek rowerowy. Jadąc rowerem bez hamulca, Sienkiewicz rozbija się i kaleczy głowę. Opatrzony przez miejscowego lekarza, jedzie do Genewy zasięgnąć rady doktora Laskowskiego”. Niedługo potem pisze Quo vadis – ów doktór zagwarantował nam wiele literackich przeżyć.

Rower w literaturze (i sztuce) to moje małe zboczenie, gdybym miał więcej samozaparcia, założyłbym o tym oddzielnego bloga (są blogi o coca-coli, czemu nie o rowerze?) i czekał na podsyłane materiały; mam kilka pomysłów na pierwsze notki – koło rowerowe Duchampa, kochanek Bacona na rowerze, Bernhard na rowerze, Andrzej Bobkowski przemierzający rowerem Francję i Kazimierz Nowak przedzierający się przez Afrykę, proza poetycka Przemysława Owczarka Cyklist, teoria O’Brien’a głosząca, że człowiek może zamienić się w rower, piosenka Pink Floyd…

Reklamy