„O książkach często pisze się tak, jak o tosterach”, stwierdza z wyrzutem Anne Fadiman w przedmowie do zbioru esejów Ex libris. Wyznania czytelnika; im bardziej przedmiotowe, bezduszne podejście (recenzenta) do książki, tym mniej czytelników, tym więcej książki zaczynają przypominać żelazka, a czytelnik – konsumenta. By dać odpór upadkowi kultury czytania, Fadiman upublicznia wstydliwe fakty, które składają się ostatecznie na wizerunek modelowego bibliofila (a właściwie bibliomana, bo granica między nimi okazuje się wyjątkowo niewyraźna).

Wiele osób bez trudu rozpozna siebie w kilku zdaniach, którymi można opisać postać idealnego, szalenie namiętnego czytelnika:

 

– książkę traktuje użytkowo: dozwolone są zapiski na marginesach, podkreślanie zdań i całych fragmentów nie tylko ołówkiem, ale też długopisem, flamastrem, czymkolwiek, co akurat jest pod ręką; zaginanie rogów kartek; wydzieranie rozdziałów książki czytanej w podróży (lżejszy bagaż); budowanie z książek (przypomina się bohater powiastki Carlosa Domingueza Dom z papieru, który używał książek jako cegieł);

 

– jego kolekcja musi być ułożona według jakiegoś klucza, np. chronologiczne, alfabetyczne, zgodnie z narodowością autora, tematycznie, itd. Zdecydowanie odpada układanie książek wg kolorów okładek;

 

– jak każdy dewiant, biblioman ma „specjalną półkę”, na której przetrzymuje książki poświęcone zagadnieniom nie mającym wiele wspólnego z resztą księgozbioru (Fadiman trzyma tam relacje z wypraw polarnych);

 

– jest namiętnym i niezłomnym korektorem, który wszędzie dostrzega błędy i ledwo opiera się pokusie, by je poprawić;

 

– masowo kupuje książki w antykwariatach, im bardziej zakurzone, brudne, noszące ślady poprzednich czytelników, tym lepiej (taki jest zresztą mój egzemplarz esejów Fadiman, w którym znalazłem tajemnicze gwiazdki i haczyki);

 

– stara się czytać książki, których akcja rozgrywa się w dokładnie określonych miejscach w tych właśnie miejscach (czytać Ulissesa w Dublinie, Hańbę w RPA itd.).

 

– równie namiętnie czyta Prousta, co etykiety na proszkach do prania czy instrukcję obsługi kosiarki; krótko mówiąc – czyta wszystko, co tylko wpadnie mu w ręce.

 

Znacie?

Reklamy