Na łamach e-splotu trwa gorąca dyskusja wywołana wystąpieniem Dariusza Nowackiego, który podczas zebrania Katedry Krytyki Współczesnej UJ dał wykład zatytułowany Czy nadal żwawy trup? Krytyka literacka w ostatnim pięcioleciu*. Z tego, co wyczytałem, zdaniem Nowackiego jest to trup zupełnie nieruchawy. Stigmata mortis są trzy: upadek dodatków literackich i kulturalnych do gazet, niepewny status czasopism literackich oraz – last but not least – internetowe serwisy i blogi krytycznoliterackie pisane przez niedouczonych amatorów.

 

Zabawny zbieg okoliczności, bo ja zastanawiałem się niedawno, gdzie podziali się „profesjonalni” krytycy – jakoś nie rozpieszczają nas recenzjami, nie prowadzą ważnych sporów, nie mówią, co warto czytać a co omijać szerokim łukiem. Nowacki twierdzi, że nie mają gdzie: media papierowe odpadają, a Internet jest opanowany przez pseudokrytyków. Pozostaje im więc złożyć broń i skryć się za katedrami uniwersytetów. Przypominają się słowa innego krytyka:

Wielkiemu krytykowi wolno sarkać na małą literaturę i słabych kolegów (…) – pisał Piotr Śliwiński w szkicu <<Przeciw „literaturce”>> – (…) ponieważ jednak nie mam się za marszałka krytyki współczesnej, wielkiego stratega, czy za głos zbiorowego sumienia, lecz tylko za jednego z jej szeregowych pracowników, domokrążcę, co uważa, że popularyzacja czytania i literatury jest psim obowiązkiem każdego, kto ma ku temu okazję, to nie wypada mi, i mnie podobnym, próbować wykonywać swej roboty, zarazem spoufalając się jak najgorliwiej z otaczającym nas trywialnym żywiołem, a jednocześnie wielkopańskim gestem całą ją przekreślać.

Nowacki przekreśla Internet lekką ręką, zdaje się jednak, że trochę pochopnie. Lepszych kilkanaście recenzji napisanych na bieżąco przez blogerów, nawet jeśli napisane są z błędami, niż recenzja zawodowca, która ukaże się w czasopiśmie o wątpliwym polu rażenia (~1000 egzemplarzy) z miesięcznym opóźnieniem. Liczby mówią za siebie – promowanie czytelnictwa w internecie jest prostsze, tańsze i przynosi bardziej wymierne efekty. Poza tym w sieci jest naprawdę dużo miejsca, skoro mieści się tyle amatorskich blogów, mieści się blog Jarosława Klejnockiego, Bernadetty Darskiej czy Ingi Iwasiów, to i Dariusza Nowackiego zapewne się zmieści. Czekamy z niecierpliwością.

*referuję przebieg spotkania za e-splotem.

Advertisements