Śmierć jest mistrzem jedynym na naszym podwórku 

Śmierć jest mistrzem jedynym na naszym podwórku,
a nie Suchy, który tak dobrze drybluje,
a tym bardziej Chybowski, najlepszy w zapałki.
Śmierć jest mistrzem jedynym i nawet Imiolczyk
nie mógł jej dorównać swoimi cudami,
chociaż głową rozbijał szklane drzwi na wybieg,
tak że szkła wibrowały niby morska piana,
a krew z kolan i nosa stygła pod schodami.
To ona zwyciężyła Grubego w kolarzy
i pierwsza przesiadła się na deskorolkę.
Śmierć jest mistrzem, zaręczam, w naszej piaskownicy.
Buduje nas, buduje, gdy się rozpadamy.

 

Przysyp ją piaseczkiem, zbudujemy zamek 

Przysyp ją piaseczkiem, zbudujemy zamek,
pa pa już zrobiłaś nieżywej biedronce,
jeszcze poślij całus (rano sobie wstanie),
my tymczasem wznośmy tamę ponad końcem

murka a drabinką (gdyby desant bąków
chciał się nagle przedrzeć do butli z Kubusiem,
to napotka próżnię – miejsce nad biedronką
znaczone rumiankiem), zaraz światło uśnie,

zaraz go nie będzie (jak je zapalimy?,
w niewidzialnej ścianie czy jest jakiś kontakt?),
o coś, czego nie ma, główką uderzymy,
z czymś, co nie istnieje, musimy się spotkać

Reklamy