Kanikuła powoli się kończy, wydawnictwa przygotowują się do szturmu na nasze wątłe, czytelnicze portfele. Przejrzałem zapowiedzi i stwierdzam, że będzie na co wydawać – poniżej lista planowanych lektur, która pewnie będzie się teraz rozrastać z miesiąca na miesiąc.

1) Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, W.A.B. – jedna z gorętszych premier, bo primo, pisarz dostał za tę powieść nagrodę Goncourtów, secundo, odwiedzi Kraków z okazji 3. Festiwalu Literackiego im. Josepha Conrada.

2) Thomas Pynchon, Wada ukryta. Kultowy postmodernistyczny pisarz. W Internecie krążą już pierwsze, pozytywne recenzje tej powieści, którą wydać ma Albatros. Kiedy, gdzie, za ile? Tajemnica, jak twarz Pynchona.

3) Klas Östergren, Gangsterzy, DodoEditor. Kontynuacja porywających Gentlemanów, którzy – pomijając oczywiste walory literackie – zostali też pięknie wydani. Cytrynowa okładka Gangsterów rzuca na kolana.

4) Cormac McCarthy, Suttree, Wydawnictwo Literackie. Ponoć „najzabawniejsza i najsmutniejsza powieść” pisarza. Po lekturze Drogi jestem gotów kupować jego książki w ciemno.

5) Umberto Eco, Cmentarz w Pradze, Noir Sur Blanc. Kryminał szpiegowski rozgrywający się w XIX-wiecznej Europie. We Włoszech sprzedaje się jak świeże bułeczki.

6) Thomas Bernhard, Wycinka, Czytelnik. Jak mawia moja babka: alte Liebe rostet nicht.

7) Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Imię i znamię, Biuro Literackie. Bo kiedyś zdjąłem dla niego z szafy telewizor.

Advertisements