Biblioteka znajdowała się na czwartym, najwyższym piętrze kamienicy przy Ehrlichstrasse 24. Drzwi mieszkania zabezpieczały trzy skomplikowane zamki. Otworzył je, przemierzył przedpokój, w którym znajdował się tylko wieszak na płaszcze, i wszedł do gabinetu. Ostrożnie położył teczkę na fotelu. Potem przeszedł się parę razy tam i z powrotem po czterech wysokich, obszernych pokojach w amfiladzie, stanowiących jego bibliotekę. Wszystkie ściany były aż po sufit wyłożone książkami. Wolno wzniósł oczy. Okna znajdowały się w suficie. Boczne okna zostały przed laty zamurowane po ciężkich walkach z właścicielem domu. W ten sposób Kien uzyskał w każdym pokoju czwartą ścianę: miejsce dla jeszcze większej ilości książek. Ponadto wydawało mu się, że światło, padające z góry równomiernie na wszystkie regały, jest sprawiedliwsze i bardziej odpowiada jego stosunkowi do książek. Wraz z bocznymi oknami odpadała pokusa obserwowania ruchu ulicznego – czasochłonne upodobanie, z którym człowiek prawdopodobnie się rodzi.

 

[Elias Canetti, Auto da fe, przeł. Edyta Sicińska, Czytelnik, Warszawa 1979]

Advertisements