Książki Eugenidesa często porównuje się z powieściami Jonathana Franzena. Obu pisarzy łączy upodobanie do klasycznych, obszernych powieści społeczno-obyczajowych, panoram amerykańskiej klasy średniej. W Samobójczyniach – pierwszej książce Eugenidesa, jaką czytałem – widać już zalążki charakterystycznych dla nich tematów: przedmieścia i małe, schludne domki, w których rozgrywają się rodzinne dramaty; drobiazgowe opisy; mocne tło psychologiczne i polityczne. Najciekawiej wypadłoby pewnie porównanie ich dojrzałych utworów – Korekt i Wolności z Middlesex i The marriage plot, ale z tego zestawu czytałem na razie tylko Wolność.

 

Na The marriage plot czekam szczególnie, bo – jak wyczytałem a) pierwsze zdanie powieści brzmi „Spójrz najpierw na te wszystkie książki”, b) są w niej nawiązania do Fragmentów dyskursu miłosnego Barthesa, c) zagraniczni krytycy w jej bohaterach dopatrują się trójki zaprzyjaźnionych pisarzy: Eugenidesa, Franzena i Davida Fostera Wallace’a. Ten ostatni, przez długie lata chory na depresję, w 2008 roku popełnił samobójstwo, które wstrząsnęło amerykańskim środowiskiem literackim. Za wyjątkiem kilku opowiadań, książki Wallace’a nie są przełożone na polski – wielka szkoda, bo za granicą uchodzą za kultowe. No ale skoro doczekaliśmy się przekładu Finnegans Wake, to może ktoś porwie się na 1000 stron Infinite Jest?

Franzen i Eugenides publikują rzadko, ale ich książki zdobywają prestiżowe nagrody, a pozycja na amerykańskiej scenie literackiej jest coraz mocniejsza. Depczą po piętach wielkiej czwórce, na którą składają się pisarze urodzeni w latach 30. XX wieku, klasycy o światowej sławie: McCarthy, Roth, Pynchon i DeLillo. W perspektywie, powiedzmy, dziesięciu lat, mogą stanąć na ich miejscu. Tak więc: Franzen, Eugenides i David Foster Wallace. Warto te nazwiska zapamiętać.

Reklamy