Pisarzowi, który nie zaakceptuje praw rynkowego życia, pozostaje śmierć. Czytelnik, który nie zaakceptuje tego, co mu proponuje rynek, skazany jest na literacki post lub też na ponowną lekturę książek, które już był przeczytał. Pisarz i jego czytelnik – ci, z powodu których przecież literatura istnieje – skazani są dzisiaj na życie w połowicznej konspiracji. Światem literatury rządzą producenci książek. Produkować książki to nie znaczy tworzyć literaturę.

 

Jako czytelnik tęsknię za swoim pisarzem. Przebieram w książkach z zachęcającymi blurbami. Rzadko która odpowiada mojemu literackiemu gustowi. Księgarnie coraz bardziej przypominają okazałe supermarkety. Produkty wyglądają na wysokiej jakości, ale ich smak rozczarowuje. Tak jak owoce i warzywa zostały zmutowane i straciły smak na rzecz zewnętrznej atrakcyjności, tak też książki, te dobre i te złe, zmutowały się z czasem – w literaturę przeciętną. (…)

 

Na bieżącym rynku medialnym także literatura doczekała się aury glamouru. Dlaczego dzisiaj tak wielu zdąża do rezerwatu, który dotychczas zajmowali outsiderzy, mole książkowe, romantycy i straceńcy? Co jest tak pociągające w profesji pisarza, że tylu się kręci na literackim rynku, w oczekiwaniu na chwilę bycia gwiazdą? Pieniądze? Może. A czemu w takim razie nawet finansowo niezagrożone gwiazdy filmowe przekraczają granice gatunkowe, stają w szranki w kategorii książek dla dzieci lub też powieści? Czemu czynią to poważni teoretycy literatury, psychologowie, lekarze? Sfera sztuki stwarza, między innymi, wrażenie, że znalazłszy się tutaj, dostajemy prawo do ekskluzywnej hibernacji.

 

[Dubravka Ugrešić, Czytanie wzbronione, Świat Literacki, Izabelin 2004]

Advertisements