Z cokolwiek przypadkowego zestawu książek na majówkę – Mendoza, Dagerman (Niemiecka jesień), Varga (Trociny) – Prześwietny raport kapitana Dosa wypadł zdecydowanie najsłabiej, dawno nie czytałem książki tak przeciętnie napisanej i nieciekawej fabularnie. W sieci słyszę pochwalne unisono krytyków i czytelników, i moje rozczarowanie Mendozą rośnie.

 

Nie spodziewałem się jakiegoś arcydzieła; liczyłem na lekką i zabawną lekturę, coś zwariowanego i od czapy. Mendoza wydawał się idealnym wyborem, mimo że nie przepadam za literaturą hispanojęzyczną i nie jestem fanem literackich podróży w kosmos. Ostatecznie do lektury Raportu przekonał mnie Piotr Kofta, który dostrzegł w statku kosmicznym kapitana Dosa współczesną wersję średniowiecznego motywu statku szaleńców, stultifera navis – okrętu, na którym upychano różnego rodzaju wykluczonych i wyklętych, by błąkali się gdzieś po morzach i oceanach, z dala od miast i „normalnych” ludzi. Szybko się przekonałem, że podsunięty trop interpretacyjny był o wiele ciekawszy niż sama książka.

 

Prześwietny raport opowiada o tułaczce skazanych na wygnanie Przestępców, Upadłych Kobiet i Nieprzewidywalnych Staruszków, którzy pod opieką ciamajdowatego kapitana Horacio Dosa i jego załogi przemierzają kosmos w zdezelowanym statku. Od czasu do czasu zawijają do stacji kosmicznych, by uzupełnić zapasy, i spotykają ich absurdalne przygody, z których wychodzą obronną ręką. Wszystkie te slapstickowe ucieczki, pościgi i „nieoczekiwane” zwroty akcji, które zgromadził Mendoza, są niestety mało śmieszne, a język, którym raport został spisany, jest zupełnie bezbarwny. Jak przystało na książkę o wyprawie w kosmos, tak i Prześwietny raport kapitana Dosa (mimo że płytki) ma oczywiście drugie dno, czyli – cytuję z okładki – jest „cudowną satyrą, która obśmiewa pozorny ład i porządek współczesnego świata i pokazuje, jak łatwo życie wymyka się nam spod kontroli”. O, srsly?

 

Przypominam sobie słowa Barthesa, który pisał: „Moja swoboda polega na tym, że w lot chwytam miarę swej przyjemności. Jeśli książka mnie nudzi, mam odwagę ją rzucić”. Jeśli nie macie tej odwagi i każdego gniota doczytujecie do końca, to lekturę Raportu odradzam, szkoda czasu.

Advertisements