Nie sposób nie polubić Milesa Hellera. Gdy go poznajemy, dorabia w firmie zajmującej się opróżnianiem mieszkań, które banki przejęły od swoich wierzycieli. Takich domów jest mnóstwo – w Ameryce przetoczyła się właśnie największa fala kryzysu, tysiące ludzi straciło pracę, oszczędności, zdolność kredytową. Miles ma 28 lat, jest przystojny, oczytany, inteligentny i nie ma żadnych ambicji. Kryzys go nie dotyczy, bo ponad siedem lat temu chłopak zrezygnował ze wszystkiego, rzucił college i zniknął z oczu swojej rodzinie. Teraz włóczy się po Stanach, wynajmuje tanie pokoje, łapie się dorywczych prac i trzyma z dala od „trzęsawiska nudnej codzienności”. Z dawnych przyjemności zostało mu tylko

kupowanie książek, w miękkich oprawach, głównie powieści, amerykańskich, brytyjskich, tłumaczonych z obcych języków, w sumie jednak książki nie są aż takim luksusem, raczej koniecznością, bo czytanie stało się uzależnieniem, z którego nie ma ochoty się wyleczyć.

Właściwa opowieść rozpoczyna się, gdy Miles, zmuszony okolicznościami, wraca do rodzinnego Nowego Jorku i wraz z grupą przyjaciół nielegalnie zajmuje opuszczony, rozsypujący się dom przy Sunset Park na Brooklynie. Auster stopniowo ujawnia kolejne fakty z życia młodego Hellera: rozwód rodziców (ojciec jest właścicielem niszowego wydawnictwa, matka cenioną aktorką), tragiczną śmierć brata, poczucie winy, które kazało mu zniknąć, zakazaną miłość do nieletniej Pilar. Pisarz oddaje głos każdej postaci związanej z Hellerem; ich relacje przeplatają się i powoli układają w całość. Punktem kulminacyjnym fabuły – tu bez zaskoczeń – jest konfrontacja Hellera z przeszłością.

W tle tej rodzinno-miłosnej historii widać Amerykę, która zmaga się z kryzysem. Auster nie pisze o nim wprost, ale prawie każda postać z Sunset Park ma pod górkę: wydawnictwo ojca Milesa odnotowuje najgorsze wyniki sprzedaży w historii; znajomy producent nie ma budżetu, by nakręcić kolejny film; współlokatorki Milesa – pisząca doktorat Alice i początkująca malarka Ellen – mieszkają w ruderze na Brooklynie, bo nie stać ich na regularne opłacanie czynszu.

Sunset Park czyta się świetnie, choć miejscami książka sprawia wrażenie pisanej ku pokrzepieniu serc Amerykanów pognębionych ekonomicznym krachem z 2008 roku („póki nie odniesiesz jakiejś rany, nie staniesz się człowiekiem”). Nie wpływa to jednak znacząco na jej ocenę. Z klasycznych, ogranych motywów – Nowy Jork, bunt, niemożliwa miłość – Auster złożył dobrą, frapującą powieść.

Advertisements