Jak powszechnie wiadomo, w Moskwie – gdzie z nielicznymi wyjątkami rozgrywa się akcja Duchless – wszystko jest większe i „lepsze”: budynki są wyższe, ulice szersze, droższe samochody, sklepy i kluby. Większe jest też pragnienie lansu, w którego uzależniających objęciach tkwi bohater bestsellerowej powieści Siergieja Minajewa, 29-letni dyrektor handlowy filii francuskiej korporacji sprzedającej puszkowane warzywa.

 

Bezimienny bohater Duchless wiedzie nad wyraz wesoły żywot, w którym kilkanaście godzin spędzonych bezproduktywnie w biurze stanowi jedyny przerywnik w nieustającym, ciągnącym się tygodniami melanżu. Co wieczór upija się do nieprzytomności, wciąga kokę i uprawia przypadkowy seks w strefach VIP najmodniejszych moskiewskich lokali. To taki rosyjski Patrick Bateman, bo podobnie jak bohater American Psycho Breta Eastona Ellisa, zawsze jest nienagannie ubrany w kupowane w Mediolanie ciuchy, pojawia się tylko tam, gdzie warto być i płaci złotą kartą za najdroższego szampana. Problem w tym, że dotychczasowy tryb życia zaczyna mu ciążyć, czuje ssącą egzystencjalną pustkę, zanik duchowości, czyli duchless właśnie (o duchowości w tej książce sporo – w końcu to specjalność rosyjskich pisarzy):

Gdyby tylko była taka myjka, którą można by było zetrzeć cały brud ze swojej duszy. I wciąż być czystym. Takim, jakim się było dwadzieścia lat wcześniej. Leżę, palę papierosa i myślę, jak to się dzieje, że bliscy ci kiedyś ludzie stają się takimi potworami. (…) Jak szybko można przebyć drogę od pierwszej lanserskiej imprezy do pełnej degrengolady?

Okazuje się, że przy odpowiednim nastawieniu – bardzo prędko. Większość kart Duchless wypełnia więc żywiołowa, antykapitalistyczna tyrada naszego bohatera, cynicznego, ale mimo wszystko sympatycznego kolesia, który przypomina trochę pijanego Wieniczkę z Moskwy-Pietuszek Jerofiejewa (inspiracji można zresztą wskazać więcej, oprócz wspomnianego Ellisa to na pewno Michel Houellebecq i Henry Miller, cała trójka wprost przywołana na kartach Duchless).

 

Rzecz jasna krytyka kapitalizmu, korporacyjnych ustawek i wyścigu szczurów nie jest czymś nowym. Minajew podąża szlakiem przetartym przez Wiktora Pielewina, który w świetnym Generation ‘P’ stworzył przekonujący portret dzikiego kapitalizmu w Rosji lat 90. Minajew opisuje ten sam system, ale już z perspektywy pierwszych lat XXI wieku, gdy na rosyjskim rynku rządzą międzynarodowi potentaci, a całe pokolenie młodych Rosjan tkwi w podwójnej pułapce: korporacji i lanserki, bezsensownej pracy i jałowej rozrywki. Jak z pogardą zauważa bohater Duchless, to pokolenie można z powodzeniem nazwać „homo brandicus”.


 
Krytyka zawarta w Duchless nie jest szczególnie odkrywcza, ale powieść dobrze się broni. Znajdziemy tu wierny zapis współczesności, w której trudno o „duchowe punkty orientacji”, bo liczy się głównie kasa i lans; w tle widać z kolei współczesną Moskwę i jej zwykłych mieszkańców, tych, których selekcjonerzy nie wpuszczają do prestiżowych klubów i którzy nie jadają kolacji za pięćset dolarów. Może stąd sukces tej książki, która – jak informuje okładka – sprzedała się w Rosji w 2 milionach egzemplarzy? Tak czy inaczej – pisałem kiedyś, że potrzebujemy polskiego Pielewina. Teraz wpisuję na listę kolejne nazwisko: Minajew.

Advertisements