Z nieba leje się żar. Spalone słońcem ulice świecą pustkami, nie licząc pojedynczych, przemykających pod murami domów ludzi. Powietrze jest gęste i lepkie – w Newark od tygodni panują upały. Jest lato 1944 roku, wakacje w pełni.

 

Eugene „Bucky” Cantor to jeden z nielicznych młodych mężczyzn w okolicy. Ma 23 lata, ale z powodu słabego wzroku nie został przyjęty do wojska; podczas gdy jego przyjaciele giną za Amerykę, on – z wykształcenia nauczyciel wuefu – pełni rolę opiekuna szkolnego boiska. Tutaj zbiegają się dzieciaki z żydowskiej dzielnicy Newark: chłopcy grają w futbol, dziewczynki skaczą przez skakankę, słychać ich wesołe śmiechy i przekomarzania. Bucky jest człowiekiem dojrzałym, obowiązkowym i godnym zaufania; praca w szkole sprawia mu prawdziwą frajdę, a dzieci go uwielbiają.

 

Sielanka kończy się w chwili, gdy do miejskiego szpitala trafia pierwszy pacjent z podejrzeniem zarażenia polio. Choroba powoduje paraliż albo śmierć i najczęściej atakuje dzieci. W ciągu kilku dni liczba zachorowań zatrważająco rośnie, a miastu grozi epidemia. Spokojna żydowska społeczność wpada w panikę, rozhisteryzowani rodzice szukają winnych – czy byli to chłopcy z biednej, włoskiej dzielnicy? Muchy, koty, gołębie? Miejscowy półgłówek? A może opiekun boiska, Cantor, który pozwolił dzieciom biegać w tym upale? Domysłom nie ma końca. Tymczasem polio zaczyna zbierać swoje żniwo:

to też była prawdziwa wojna, wojna niosąca rzeź, zniszczenie, marnotrawstwo i potępienie, wojna z całym szaleństwem wojny – wojna przeciwko dzieciom z Newark. (…) Dzieci do lat szesnastu nie mają wstępu do kin. Zamyka się miejski basen. Zamyka się biblioteka publiczna i wszystkie jej filie. Pastorzy zamykają szkółki niedzielne. (…) Rok szkolny może się nie rozpocząć o czasie.

Nemezis, świetnie skonstruowana, trzymająca w napięciu najnowsza powieść Philipa Rotha niemal automatycznie nasuwa skojarzenia z Dżumą Camus – epidemia, letni upał, egzystencjalne rozterki, wreszcie Cantor, który swoją niezłomną postawą przypomina doktora Rieux. Bucky traktuje polio jak własną wojnę: skoro nie może walczyć na froncie, będzie walczył o „normalne” życie podczas szalejącej epidemii. Nie zamyka szkolnego boiska i codziennie organizuje mecze dla coraz mniej licznej grupy dzieci. W końcu ulega jednak namowom swojej narzeczonej i opuszcza Newark. Polio podąża za nim.

 

Rozgoryczony śmiercią niewinnych podopiecznych, Eugene stawia fundamentalne pytania o sens boskich działań, po czym zwraca się nie tylko przeciw stwórcy – w jego mniemaniu

istota wszechmocna zwana Bogiem była nie jednością trzech osób w Trójcy Świętej, jak chce chrześcijaństwo, lecz jednością dwóch osób: chorego skurwysyna i złego geniusza

– ale też przeciw sobie. Nieprzypadkowo jeden z bohaterów książki zniekształca nazwisko Bucky’ego i zwraca się do niego per „Cancer”. Wyrzuty sumienia, wstyd, poczucie winy i dojmującej porażki niszczą wiarę Bucky’ego w cokolwiek i kładą się cieniem na całym jego życiu.

 

Nemezis udowadnia, że Roth jest w znakomitej formie. W tej oszczędnie napisanej powieści wszystko jest na swoim miejscu, skondensowane, podatne na interpretacje. Wiele pytań, mało odpowiedzi. I mimo że historia Eugene’a Cantora jest jedną z tych najbardziej gorzkich,  nie sposób się od tej książki oderwać.

Advertisements