William S. Burroughs – słynny beatnik, który pod wpływem alkoholu i narkotyków przypadkowo zastrzelił swoją żonę – stwierdził kiedyś, że „w USA musisz być dewiantem, inaczej umrzesz z nudów”. Ten cytat mógłby spokojnie posłużyć jako motto Opętanych Chucka Palahniuka, powieści, w której poziom dewiacji grubo przekracza jakiekolwiek normy.

BEZLUDNA WYSPA

„Literackie ustronie. Porzuć swoje dotychczasowe życie na trzy miesiące”. To fragment ogłoszenia, które połączyło bohaterów Opętanych: grupę przypadkowych ludzi, którzy z dnia na dzień zerwali z dotychczasowym życiem, by skryć się na „bezludnej wyspie”. Co byście na nią zabrali? Większość Opętanych­ wybiera rzeczy bezużyteczne: kulę do kręgli, zapas suszonych skwarek, reklamówkę ubrań. Pakują się do jednej walizki, wsiadają do wynajętego autobusu i jadą do „literackiego ustronia”. Organizator wyprawy, pan Whittier, zapewnia im dach nad głową i wyżywienie, a goście – kilkanaście osób – mogą przez trzy miesiące oddawać się wymarzonemu zajęciu: pisaniu. Brzmi rozkosznie, ale na miejscu okazuje się, że „bezludną wyspą” jest opuszczony kinoteatr z zamurowanymi oknami i zablokowanymi drzwiami, a żądni sławy, początkujący literaci są królikami doświadczalnymi w eksperymencie Whittiera. Eksperymencie, który z jednej strony jest nawiązaniem do Dekameronu Boccaccia, a z drugiej przypomina eksperyment więzienny Philipa Zimbardo.

OPOWIEŚCI

Zamknięci w budynku goście „ustronia” mają stworzyć nowe arcydzieła, które wstrząsną literackim światkiem. Zaczynają snuć swoje opowieści – niektóre pełne grozy, inspirowane twórczością E. A. Poego, inne zwyczajnie obrzydliwe; każde z nich naznaczone rysem dewiacji i choroby. Co nie zmienia faktu, że czyta się je świetnie. Palahniuk idzie na całość: jest historia o różnych sposobach masturbacji i wykorzystywaniu seksualnym lalek anatomicznych na posterunku policji; o erotycznym masażu stóp i kręceniu pornosów; bogaczach, którzy udają żebraków i żołnierzach w stanie spoczynku, którzy dają się bić za pieniądze. O szkatułce koszmarów. O yeti. O mężczyźnie po operacji zmiany płci. I wiele innych – jest w czym wybierać.

WESOŁE MIASTECZKO

Bohaterowie Opętanych szybko jednak dochodzą do wniosku, że najlepszą, najbardziej medialną historią, którą mogą napisać, będzie ta o ich uwięzieniu. Muszą ją tylko trochę podrasować, dodać kilka pikantnych szczegółów, „podbić stawkę”. Dlatego niszczą zapasy żywności przygotowane przez Whittiera, psują ogrzewanie, pralkę i prysznic, zatykają ubikacje, tłuką żarówki, zapychają zamki, by na pewno nikt nie wydostał się z budynku. Głodują. Zaczynają się okaleczać, zabijać i zjadać, nie zawsze w tej kolejności. Robią wszystko, byle tylko zyskać status prawdziwej, umęczonej gwiazdy – gdy ktoś ich uwolni i staną w świetle kamer. Teza Palahniuka jest prosta: ból sprzedaje się najlepiej.

w tym wesołym miasteczku, które nazywamy planetą Ziemią, najbardziej nas bawią pożary lasów. Wycieki ropy. Seryjni mordercy. Kochamy terrorystów. Porywaczy. Dyktatorów. Pedofilów. Boże, tak bardzo kochamy wiadomości w telewizji! Zdjęcia ludzi stojących nad długim, otwartym, zbiorowym grobem, którzy czekają, aż nowy pluton egzekucyjny kolejno ich rozstrzela. (…) Lawiny błotne. Tonące statki.

Palahniuk tworzy w Opętanych piekło, w którym ofiary są swoimi własnymi oprawcami, gotowymi zrobić wszystko, by mieć swoje pięć minut w wiadomościach, w talk-show, w telewizji śniadaniowej. Gdzie cierpienie jest towarem. Powieść tak straszna, że aż śmieszna.

Reklamy