Moja bibliotekarska mentalność: nie potrafię nic wyrzucić, wszystko (zwłaszcza teksty) wydaje mi się „interesujące” + warte zachowania.

– zapisywanie słówek (np. francuskich)

– wycinanie stron z angielskich tygodników

– przyjemność, którą czerpię z kupowania i ustawiania książek

 

***

 

Orgazm pozwala się skupić. Czuję żądzę pisania. Nadejście orgazmu nie stanowi wyzwolenia mojego „ja”, lecz coś więcej – jego narodziny. Nie mogę pisać, póki nie odnajdę swojego ego. Jedyny rodzaj pisarza, jakim mogłabym zostać, to taki, który się odsłania… Pisać to się trwonić, uprawiać sobą hazard. Aż do teraz jednak nie podobało mi się nawet brzmienie mojego nazwiska. By pisać, muszę je pokochać. Pisarz jest rozkochany w  sobie… a jego książki są skutkiem miłości własnej i przemocy.

 

***

 

Pisarz musi być czterema osobami:

1) Maniakiem, le obsédé

2) Głupkiem

3) Stylistą

4) Krytykiem

 

1 dostarcza materiału; 2 go wyraża; 3 to smak; 4 – inteligencja.

Wielki pisarz ma w sobie wszystkich 4 – wciąż można być jednak dobrym pisarzem, mając tylko 1 czy 2; są najważniejsi.

 

***

 

Kilka lat temu zdałam sobie sprawę, że od czytania źle się czuję i jestem jak alkoholik, który po każdym ciągu ma kaca. Po godzinie czy dwóch spędzonych na buszowaniu w księgarni czułam się otępiała, niespokojna, przygnębiona. Nie wiedziałam jednak, dlaczego tak się dzieje. I nie mogłam się powstrzymać od ciągłego sięgania po książki.

Książka to ściana. Chowam się za nią, by nikt mnie nie widział i żebym ja także nikogo nie widziała.

Film też jest ścianą. Siedzę przed nią w towarzystwie innych ludzi. Tyle że film nie daje się negocjować kulturowo w taki sposób jak książka – będąca ścianą, twierdzą, można przekształcić ją w amunicję i otworzyć ogień do innych – do tych po drugiej stronie ściany, do których się odezwę – później.

 

***

 

Nic z wyjątkiem lenistwa nie powstrzymuje mnie przed tym, by zostać pisarką. Dobrą pisarką.

Advertisements