jestem nocą która nie chce się skończyć
gorącą i suchą aż skleja się gardło
miękkie ściany wyściełane śluzem, kurzem
 
jestem metrowej wysokości literami IŁAWA GŁÓWNA
trupim światłem lamp sodowych
wściekłym świstem świetlówki w korytarzu
 
jestem bełkotem hipisa domagającego się
trzech tysięcy na herbatę
bo psy przed chwilą go puściły
 
jestem psami kulącymi się w przeciągu na peronie
z oczami czerwonymi z niewyspania
z głowami w kołnierzach mundurowych kurtek
 
jestem stalową rzeką pod mostem
jestem dudnieniem pociągu o kratownicę mostu
jestem rtęciowymi mgłami budzącymi się po polach
 
jestem urwanym oknem, podróżą bez morału
jestem urwanym oknem przez które mgły wdzierają się
do środka, jestem stukotem, drogą, nocą.

Miłosz Biedrzycki, z tomu „OO”, Kraków 1994

Advertisements