Trochę spóźniłem się z tą notką, bo część zapowiedzi, o których chciałem napisać, już się pojawiła. Z nowości krajowych wiadomo: Jerzy Pilch wydał Wiele demonów (mamy taką posuchę powieściową w Polsce, że nawet jeśli ktoś Pilcha nie lubi, to trudno mu będzie znaleźć dobrą alternatywę; wydała Wielka Litera), Maciej Wasielewski opublikował arcyciekawy reportaż Jutro przypłynie królowa (oczywiście Czarne) o wyspie Pitcairn, na której osiedlili się buntownicy z okrętu Bounty.

 

Z zagranicznych warto się pochylić nad wznowieniami klasyki: wyszła Podróż do kresu nocy Celine’a (za poprzednie wydanie płacono na allegro trzycyfrowe kwoty; wydał Czuły Barbarzyńca), w czerwcu premierę będą miały Szatańskie wersety Salmana Rushdiego (Rebis) i, prawdopodobnie, Psalm i inne wiersze Paula Celana (a5).

 

Z moich ulubieńców – Thomas Bernhard i jego Korekta , która na stronie Czytelnika ma świetną zajawkę:

Narrator, matematyk z Uniwersytetu Cambridge, przyjeżdża po latach nad rzekę Aurach do preparatora ptaków Hoellera i wprowadza się na poddasze jego domu, gdzie zamierza zebrać i uporządkować tysiące notatek, pozostawionych tam przez ich wspólnego przyjaciela, Roithamera, profesora fizyki w Cambridge. Roithamer, postać wykazująca wiele podobieństw do słynnego filozofa Ludwiga Wittgensteina, przez wiele lat budował dla siostry w geometrycznym centrum tamtejszego lasu osobliwy budynek nazywany Stożkiem, a dowiedziawszy się o jej śmierci, popełnił samobójstwo.

Zdecydowanym numerem jeden w zapowiedziach na najbliższe miesiące jest jednak nowy tom wierszy Marcina Świetlickiego Jeden, który będzie miał premierę 22 maja. Oczekiwania – przynajmniej moje – są tym większe, że jego poprzednia książka, Niskie pobudki z 2009 roku, zrobiła na mnie mieszane wrażenie; teraz okaże się, czy Świetlicki wrócił do formy (PS: wrócił). Ta książka jest dla mnie ważniejsza niż Kronos Gombrowicza (kolejny dziennik pisarza, ale tym razem „prywatny”), który Wydawnictwo Literackie reklamuje jako „największe wydarzenie literackie XXI wieku” (bez komentarza).

 

Nie przepuszczę też nowej powieści Ignacego Karpowicza, który – jak już kiedyś pisałem przy okazji Balladyn i romansów – wydaje książki z zaskakującą regularnością. Nie podoba mi się ani tytuł, ani okładka tej powieści – Ości – ale fragment, który można przeczytać na Dwutygodniku jest obiecujący.

Advertisements