„- Czym Pan jeździ? – Czasem jadę na grzybkach, czasem na kwasie” – bez skrępowania wyznaje jeden z bohaterów Napoju ananasowego dla pięknej damy, nowego zbioru opowiadań Wiktora Pielewina. Nie wiadomo na czym jedzie Pielewin, ale muszą to być narkotyki najlepszego sortu, bo tak zwariowanych historii nie da się napisać na trzeźwo.
 
Bohaterem Operacji Burning Bush – opowiadania, które otwiera tom – jest Siemion Lewitan, odeski Żyd z dyplomem anglistyki w kieszeni, który zostaje zwerbowany przez rosyjskie służby bezpieczeństwa (FSB). Zadaniem Siemiona jest nawiązanie kontaktu z Georgem W. Bushem i udawanie przed nim Boga. Przeprowadzenie operacji jest możliwe dzięki specjalnemu nadajnikowi, który Rosjanie umieścili wraz z plombą w zębie prezydenta USA. Gdy FSB chce wpłynąć na Busha, w głowie prezydenta rozbrzmiewa majestatyczny głos Siemiona („Dżordżajaszu! Synu mój, śmiałe serce i czysta duszo!”), który pomaga mu podjąć właściwe decyzje polityczne.
 
Podobnych, fantastycznych pomysłów jest w tej książce więcej. Światem Pielewina rządzą niezliczone absurdy: wpisanie w Google pewnej kombinacji słów skutkuje natychmiastowym atakiem balistycznym ze strony Stanów Zjednoczonych; interesów właściciela wyszukiwarki strzeże Google Secret Service; bohater Kodów przeciwlotniczych Al-Efesbiego walczy z amerykańskimi dronami w Afganistanie za pomocą specjalnie spreparowanych napisów itd. Co charakterystyczne, zza tej komicznej fasady przeziera ostra krytyka otaczającej nas rzeczywistości – Pielewin sprzeciwia się monopolizacji mediów (Google), mocarstwowym dążeniom USA i Rosji czy naiwnej wierze w dostępne w Internecie informacje.

Równolegle z Napojem ananasowym czytałem Tęczę grawitacji Pynchona (totalne wariactwo!). Choć premiery tych książek dzieli 40 lat, łatwo dostrzec łączące je podobieństwa. Powieść postmodernistyczna – która w latach 70. wydawała się tworem prawie niemożliwym do skodyfikowania – okrzepła, zastygła w dobrze rozpoznawalnej formie (więcej szczegółów znajdziecie w tekście Jak rozpoznać powieść postmodernistyczną). Pielewin, jeden z najwybitniejszych uczniów Pynchona, bez wątpienia znacząco się do tego stanu rzeczy przyczynił. Gdyby literatura skończyła się dzisiaj, Napój ananasowy dla pięknej damy byłby pięknym i bardzo zabawnym zwieńczeniem drogi, którą przebył ten gatunek powieści.

Advertisements