Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Poezja” Category

Miłość w Gotham, czyli „Jeden” Marcina Świetlickiego

Posted on 26/05/2013

Pierwsza myśl po lekturze: Jeden jest o wiele lepszą książką, niż Niskie pobudki. Świetlicki zrezygnował w niej z politycznej doraźności spod znaku „obśmiać lewaka, wkurwić mentalnego pedała”, by zająć się tym, co absolutnie najważniejsze. Bo Jeden jest książką o miłości i umieraniu, o początku i końcu, euforii i rozczarowaniu.   To książka spójna, konsekwentna, bardziej otwarta i intymna niż poprzednia, mimo że – jak stwierdził poeta podczas spotkania promującego tomik – najintymniejszych wierszy w niej nie zamieścił. I wreszcie: czuć w Jeden powiew świeżości, lekkość pisania (o której zresztą świadczy liczba wierszy – jest ich dwa razy więcej niż w poprzednich tomach, 88 zamiast 44), co bezpośrednio przekłada się na czytelniczą przyjemność. Zdzieram maszynką starość i śmierć z twarzy „Kim jestem? Zaledwie kochankiem. /…

Dwie piosenki o miłości

Posted on 14/02/2013

Uwodzenie Sto razy prościej byłoby na pewno, gdybym się mylił. Ale się nie mylę: jesteś najlepszym miejscem tego miasta, centralnym punktem.   Kiedy wracam do miasta – to do ciebie wracam. Miasto po prostu nie istnieje, kiedy nie ma w nim ciebie. Rozpadają się dekoracje. Są zgliszcza. Rumowisko jest.   Nocą na moście ze zgubionych kluczy, piór wiecznych, dokumentów – odnajdujesz się. Miasto istnieje, jeżeli ty zechcesz. Miasto odpływa, jeśli chcesz.   Marcin Świetlicki, z tomu Czynny do odwołania, 2001 [więcej Marcina] Suknia barwy pogody Och, niech już raz się ten romans skończy! A nie ciągle: gdy ty nie jesteś przykryta, ja również przykryty nie jestem. I inne takie, strzeliste jak katedra, gdy chodzi zaledwie o hotelową kołdrę. Mój mail był lepszy. Och, niechże…

Jesień. Saletra, fosfor, ostre powietrze

Posted on 09/10/2012

„Idzie jesień, będzie psychicznie trudniej” – jeden z tych niezastąpionych tekstów Świetlickiego, które do mnie co jakiś czas wracają. Przyszła, jest; dobra okazja, by puścić zestaw wierszy moich ulubionych poetów (Świetlicki, Sosnowski, Tkaczyszyn-Dycki, Honet) z październikiem w tle.   Słupsk 84 Październikowe i ostre powietrze lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu. Wsiąść do nocnego, pustego tramwaju, drzemać tuż przy drzemiącym swym barwnym odbiciu w zawilgoconej szybie – jechać, drzemać. Tymczasem jednak sypiam w ośmioosobowej sali i wykonuję polecenia bydląt. Tutaj, w złym miesiącu, lepiej widać zmierzchy, źdźbła trawy, tęcze. Wulkan olśniewa najlepiej tych, których dotknie palcem lawy.   Marcin Świetlicki, z tomu Zimne kraje (1992)   Jesień Oni też przekraczają miarę, burmistrz i elita, przysyłając listy pełne świetnych ofert życia tak zawrotnego, że blask…

Mentalne dildo z cudnego latexu

Posted on 09/06/2012

Przed szybą wielką i czystą Od 21.00 ciemne twarze nad barem. Piątek. Od miesiąca znam cię inaczej, słówko, które padło na podatny grunt, taki rok, chyba 2008, ale kto pewny jest czasu? Rano wstałem obolały, pieniądze na i pod językiem, ich brak właściwie, kark który zdrętwiał chociaż (jeszcze) nie kołysze się nad nim topór. Mgła opadała, gdy piłem kawę, znikała z każdym łykiem odsłaniając, żurawie, rusztowania i szkielet budowy. Zwierzęta grasują, pomyślałem bez związku z tym, że tu nie śpisz dzisiaj i jeśli przekopią stare koryto Warty, będzie tu pierdyliard kawiarenek jak w Pradze i także bez związku z tym, że się nie rozebrałem a nawet nie rozłożyłem kanapy, bo po co rozkładać cokolwiek? Później stałem przed szybą wielką i czystą jakiegoś sklepu w…

Bach for my baby

Posted on 20/03/2012

Bach for my baby, piękny, mylący tytuł, bo po lekturze Obsoletek i Dwóch fiatów byłem przekonany, że jak baby, to znów będzie o byciu matką i żoną, a tymczasem wiersze są o byciu kochanką, o nocach przed komputerem i mailach, które są namiastką bliskości. Więcej tu erotyzmu i czułości, mniej ironii i śmierci, do której przyzwyczaiły wcześniejsze książki. Bargielska pisze o kobietach jak nikt inny, pisze tak zachwycająco, jak Świetlicki pisze o mężczyznach. „Słucham, jak bohaterowie Bach for my baby mówią, że kochają – i raczej im wierzę” – mówi poetka; ja jej bohaterom wierzę bezgranicznie. „U podstaw lirycznej architektury wierszy Bargielskiej tkwi zasadnicze pytanie o dyskurs miłosny. Pytanie, które jest pęknięciem w iluzji. Tak, o miłości pisać można, ale tylko w obliczu utraty. Kiedy walka ma się ku końcowi i trzeba…