Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Skrawki” Category

Książki, na które warto czekać (cz. 6)

Posted on 01/11/2013

Krótki przegląd zapowiedzi literackich na najbliższe miesiące (listopad-styczeń):   1) Wojciech Kuczok, Obscenariusz, WAB. Pierwsza książka Kuczoka od czasu bardzo dobrych Spisków  z 2010 roku (nie liczę Poza światłem, w której Kuczok pisze o swojej pasji do gór i grot). „Zaskakujący zbiór opowiadań (…) W swojej nowej książce Kuczok przygląda się życiu erotycznemu śląskich celebrytów, dawnych i dzisiejszych, a także sławnym ludziom, którzy przyjeżdżali na Śląsk, by zabawić się bez żadnych zahamowań. Co ciekawe, nie są to tylko historie współczesne. Honoriusz Balzak i Ewelina Hańska, Theodor Kalie, Franz von Winckler i wiele innych. Jednym słowem: kalejdoskop postaci znanych, zapomnianych oraz fikcyjnych”.   2) Paweł Huelle, Śpiewaj ogrody, Znak. Prozatorski powrót Huellego – jednego z najpopularniejszych pisarzy lat 90. – po pięciu latach przerwy. W Śpiewaj ogrody…

Susan Sontag, „Dzienniki” (tom 2)

Posted on 04/10/2013

Czuję się jak wampir, kanibal. Karmię się mądrością, erudycją, talentem i manierami innych ludzi. Potrafię ich bezbłędnie wyszukiwać, wchodzić z nimi w relację jako ich uczennica, a następnie ich zawłaszczać. * Zakochanie się (l’amour fou [miłość szalona], patologiczna odmiana miłości. Zakochanie się = uzależnienie, obsesja, wykluczenie innych, nienasycona potrzeba bliskości, paraliż zainteresowań i aktywności. Miłosna choroba, gorączka (a więc uniesienie). Człowiek „wpada w sidła” miłości. * Czytanie recenzji zapycha kanały, przez które napływają nowe idee. To kulturalny cholesterol. * Gdybym tylko mogła do seksu podchodzić tak jak do pisarstwa! Poczuć, że jestem naczyniem, medium, narzędziem jakiejś zewnętrznej siły. Pisarstwo wydaje mi się czymś, czym zostałam obdarowana – niekiedy mam wrażenie, że tekst jest mi dyktowany. * Jedyne opowiadanie, jakie warto napisać, to krzyk, strzał,…

Książki, na które warto czekać (5)

Posted on 15/05/2013

Trochę spóźniłem się z tą notką, bo część zapowiedzi, o których chciałem napisać, już się pojawiła. Z nowości krajowych wiadomo: Jerzy Pilch wydał Wiele demonów (mamy taką posuchę powieściową w Polsce, że nawet jeśli ktoś Pilcha nie lubi, to trudno mu będzie znaleźć dobrą alternatywę; wydała Wielka Litera), Maciej Wasielewski opublikował arcyciekawy reportaż Jutro przypłynie królowa (oczywiście Czarne) o wyspie Pitcairn, na której osiedlili się buntownicy z okrętu Bounty.   Z zagranicznych warto się pochylić nad wznowieniami klasyki: wyszła Podróż do kresu nocy Celine’a (za poprzednie wydanie płacono na allegro trzycyfrowe kwoty; wydał Czuły Barbarzyńca), w czerwcu premierę będą miały Szatańskie wersety Salmana Rushdiego (Rebis) i, prawdopodobnie, Psalm i inne wiersze Paula Celana (a5).   Z moich ulubieńców – Thomas Bernhard i jego Korekta , która na stronie Czytelnika ma świetną zajawkę:…

Literatura potencjalnie genialna

Posted on 12/05/2013

Tłumacząc rok temu dziesięć pociętych na paski sonetów Raymonda Queneau, zdałem sobie sprawę, że wynikłe z ich permutacji sto tysięcy miliardów odmiennych wierszy (których lektura 24 godziny na dobę zajęłaby 190 258 751 lat plus parę godzin i kwadrans) to przesłanka wolności: w granicach tej sporej liczby nie ma dwu tożsamych odczytań. Co w gruncie rzeczy dotyczy wszystkich książek. Ale też, że na mocy praw matematyki któreś z zestawień wersów Queneau cechować będzie taka siła komiczna, iż kto na nie natrafi, skona ze śmiechu. Na szczęście z tegoż wynika, że choćby autor był nie wiedzieć jak kiepskim poetą, a jego tłumacz beznadziejnym zgoła wierszokletą, inne skojarzenie wersów może – a ściślej musi – okazać się dziełem na wskroś genialnym. Temu, kto na nie natrafi,…

Czytanie w toalecie

Posted on 27/04/2013

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że w Książkach mojego życia Henry Miller poświęcił osobny rozdział zagadnieniu czytania w toalecie. Ciekawa sprawa; przypuszczałem, że pisarz – zwolennik uciech cielesnych różnego sortu – będzie raczej wychwalał ten rodzaj lektury. Otóż nie: Miller jest przekonany, że „żadnemu, nawet nieżyjącemu autorowi nie pochlebia kojarzenie jego twórczości z instalacją kanalizacyjną” a czytanie w toalecie, mówiąc krótko, jest złem i profanacją. Z przekąsem pisze: Przypuszczam, że każdy ma swój ulubiony rodzaj lektury w zaciszu toalety. Niektórzy przedzierają się przez długie powieści, inni czytują tylko najgorszą szmirę. A niektórzy pewnie tylko przewracają kartki i marzą. Ciekawe – co im się marzy? Jaki odcień mają ich marzenia? Miller jest w tej kwestii zaskakująco konserwatywny. „Nigdy nie czytałem dla zabicia czasu” – wyznaje…