Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Biuro Literackie” Category

Jesteśmy dobrzy w śmierci

Posted on 19/11/2012

Jesteśmy dobrzy w śmierci, może i najlepsi   Ćwiczyliśmy śmierć długo na dziesięcioletnich koleżankach w stawie pod wiszącą skałą, ciągnąc je za włosy na dno, gdzie tak mało było czasu, a najpewniej zupełnie nie było bo nie wyszedł z wody, bo się nie kończyło   Nawet najpiękniejszą dziewczynkę z lizakiem jak z obrazów Balthusa zabiliśmy latem w strzelaninie z fifek, musiało ją boleć, gdy się skobel wrzynał w delikatną siatkę rajtuz i ciął skórę, w tym byliśmy lepsi   Niż śmierć, która w sierpniu przychodziła w kratkę   My byliśmy mistrzami nie ona, najlepsi w pluciu mokrym ryżem w odsłonięte miejsca gdzieś pod kolanami, na mistrzostwach śmierci do kobiet i dzieci pluliśmy z moździerzy, pokazali to w faktach, ale ja nie wierzę   W…

Psy pociągowe, Filip Zawada

Posted on 15/06/2012

Lubię jeździć pociągami i lubię motyw kolei w literaturze, którego zresztą w polskiej prozie i poezji nie trzeba długo szukać. Przeglądam książki wydane w ostatnich miesiącach i proszę: jest „kolejowy” fragment w Grochowie Stasiuka; sfrustrowany bohater Trocin Vargi snuje swój monolog siedząc w IC gdzieś między Warszawą a Poznaniem; Drwal Witkowskiego rozpoczyna się monotonną jazdąMichaśki nad polskie morze. Polska proza koleją stoi. Zresztą w poezji też jest nieźle, cytowałem kiedyś kilka ulubionych wierszy o pociągach. Psy pociągowe Filipa Zawady – krótkie zapiski, trochę przypominające dziennik, trochę podróżne epifanie – mieszczą się gdzieś pomiędzy poezją a prozą i  świetnie się wpisują w tę kolejową tradycję: Na czarny Śląsk udało mi się dostać pociągiem towarowym. To było bardzo dawno temu, kiedy podróżowanie nie kojarzyło się z męczarnią,…

Bach for my baby

Posted on 20/03/2012

Bach for my baby, piękny, mylący tytuł, bo po lekturze Obsoletek i Dwóch fiatów byłem przekonany, że jak baby, to znów będzie o byciu matką i żoną, a tymczasem wiersze są o byciu kochanką, o nocach przed komputerem i mailach, które są namiastką bliskości. Więcej tu erotyzmu i czułości, mniej ironii i śmierci, do której przyzwyczaiły wcześniejsze książki. Bargielska pisze o kobietach jak nikt inny, pisze tak zachwycająco, jak Świetlicki pisze o mężczyznach. „Słucham, jak bohaterowie Bach for my baby mówią, że kochają – i raczej im wierzę” – mówi poetka; ja jej bohaterom wierzę bezgranicznie. „U podstaw lirycznej architektury wierszy Bargielskiej tkwi zasadnicze pytanie o dyskurs miłosny. Pytanie, które jest pęknięciem w iluzji. Tak, o miłości pisać można, ale tylko w obliczu utraty. Kiedy walka ma się ku końcowi i trzeba…

Start nowego języka

Posted on 20/09/2011

XXVIII. Mężczyzna przy stole, na którym stoi książka z nierozciętymi kartkami – mężczyzna próbuje rozchylić strony, aby przeczytać kawałek. Poniekąd wiem, skądinąd czuję: nasze dni Grają w to samo, ale w różnych fazach. Czasem Koniuszki snów nadają im ton i deszcz Wieje wzdłuż okna jak smuga pary za lokomotywą A my jedziemy przez oszalałe gałęzie W strugach liści i wiatru. Zapada jesień, Dni schodzą tarasami ku zimie, niebo Jest ostre jak błękitny sopel. Skalpel. Sopel. Ale rani serce, pamięć tej drugiej fazy, odruch Spóźniony o trzysta sześćdziesiąt minut. Słońce Jest tu zawleczką. Skądinąd śnię, poniekąd muszę; gdybyś Leciała balonem, mogłabyś czerwoną różę Upuścić do rzeki. Zapada jesień, mam rym Do butelki, ale trzeba zmienić bieg, wziąć Prysznic, przetasować karty. Sady jabłoni, Lasy pełne cykad,…

O chłopcu z jeziora żartów

Posted on 25/08/2011

„Zatem piszę o dzieciach i śmierci. Obchodzi mnie dzieciństwo, obchodzi mnie śmierć. Zwłaszcza dzieciństwo jako czas okrucieństwa i niewinności, zachwytu, nieodpowiedzialności i trawy”, mówi Roman Honet w jednym z wywiadów, i dalej: „Nie możemy odzyskać minionego czasu, ale możemy zachowywać się tak, że poczujemy się tak jak w minionym czasie. Oczywiście w życiu nie ma to żadnego sensu. Poeta wiarygodny, według mnie, utrwala w sobie zadrę, dba o rozpołowienie, nie szuka wyjścia. Wlecze ze sobą ból, tęsknotę, żal, pasję. Wszystko, co ma znaczenie i wagę. Poeta zawsze ma dotkliwy bagaż, dźwiga ze sobą parszywie nieporęczne koło albo pal”. Czytam Baw się i znów mam wrażenie, że w opisywaniu bólu i straty, w rozgrzebywaniu przeszłości Honet nie ma sobie równych.   o chłopcu z jeziora żartów…