Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Czarne” Category

Książki, na które warto czekać (cz. 6)

Posted on 01/11/2013

Krótki przegląd zapowiedzi literackich na najbliższe miesiące (listopad-styczeń):   1) Wojciech Kuczok, Obscenariusz, WAB. Pierwsza książka Kuczoka od czasu bardzo dobrych Spisków  z 2010 roku (nie liczę Poza światłem, w której Kuczok pisze o swojej pasji do gór i grot). „Zaskakujący zbiór opowiadań (…) W swojej nowej książce Kuczok przygląda się życiu erotycznemu śląskich celebrytów, dawnych i dzisiejszych, a także sławnym ludziom, którzy przyjeżdżali na Śląsk, by zabawić się bez żadnych zahamowań. Co ciekawe, nie są to tylko historie współczesne. Honoriusz Balzak i Ewelina Hańska, Theodor Kalie, Franz von Winckler i wiele innych. Jednym słowem: kalejdoskop postaci znanych, zapomnianych oraz fikcyjnych”.   2) Paweł Huelle, Śpiewaj ogrody, Znak. Prozatorski powrót Huellego – jednego z najpopularniejszych pisarzy lat 90. – po pięciu latach przerwy. W Śpiewaj ogrody…

Jutro przypłynie królowa. Maciej Wasielewski

Posted on 18/08/2013

W szarawym świcie ledwo dostrzegalna, złudna, tak że nie sposób ocenić, jakie ma kształty. Tylko krzyk, który odbija się od ścian i wraca echem, nakazuje myśleć, że nie będzie łatwego podejścia. Żadnej plaży, doku, piaszczystej ławicy. Tylko para, wszędzie para, której nie zdążyło jeszcze wessać słońce. Sól drażni oczy, wilgotne powietrze wgryza się w płuca. Silnik zgasł, statek zakotwiczył w bezpiecznej odległości. Pitcairn. Wpisuję tę nazwę w Google Maps i widzę maleńką wyspę na Oceanie Spokojnym. Potem kilkakrotnie pomniejszam mapę – ekran cały czas wypełnia błękit oceanu; w końcu pojawia się Australia i Ameryka Południowa. Pitcairn, synonim odosobnienia. Statki docierają tu sześć razy w roku. Mogłoby się wydawać, że to raj na ziemi, gdzie szczęśliwie żyje niewielka społeczność: kilkudziesięciu nieufnych mieszkańców, którzy skrupulatnie kontrolują,…

Czarny ocean zapomnianych spraw. „Solo”, Rana Dasgupta

Posted on 11/09/2012

Solo Rana Dasgupty otwiera sugestywny obraz. Na skutek wzniesienia tamy pewne miasto zostało zalane wodą. Osiemdziesiąt lat później zaporę rozebrano. Gdy poziom rzeki opadł, ukazały się pokryte mułem i wodorostami ulice, stare budynki, dawne modele aut, słowem: przeszłość. Zapomniane znów dało o sobie znać. Jeśli to miasto potraktujemy jako metaforę pamięci, to Ulrich – bohater Solo – będzie jego najczulszym i jedynym archeologiem. Ulrich, prawie stuletni, ociemniały starzec snuje pasjonującą opowieść o swoim życiu. Urodzony na początku XX wieku w Bułgarii, w dobrze sytuowanej rodzinie, był świadkiem najważniejszych wydarzeń minionego stulecia: wojen, przewrotów i rewolucji. Doświadczył komunizmu i dwuznacznych uroków demokracji. Mieszkał w międzywojennym Berlinie i komunistycznej Sofii. Wspomina opanowane przez mafię Tbilisi lat 90. i Nowy Jork XXI wieku. Rozmyśla o muzyce (jest niespełnionym skrzypkiem),…

Miłość w czasach reżimu. Herta Müller, Dziś wolałabym siebie nie spotkać

Posted on 18/08/2012

Książki Herty Müller – podobnie jak powieści Elfriede Jelinek czy Thomasa Bernharda – to rzeczy duszne, ponure i depresyjne, ale ich lektura sprawia jakąś masochistyczną przyjemność. Wystarczy przeczytać jedną stronę, by ta wyjątkowa, precyzyjna, poetycka fraza (pisałem o niej przy okazji Sercątka) natychmiast uderzyła do głowy. I chociaż Müller wciąż opowiada tę samą historię, za każdym razem robi ona piorunujące wrażenie.   Ramą narracyjną Dziś wolałabym siebie nie spotkać jest podróż zatłoczonym tramwajem. Bohaterka powieści jedzie na kolejne przesłuchanie przez Securitate, podczas którego znów stanie w krzyżowym ogniu pytań majora Albu, będzie musiała podać mu dłoń do palącego pocałunku, który otwiera każdą sesję śledztwa. Jedzie tramwajem na przesłuchanie i rozmyśla o dzieciństwie, rodzinie, nieudanym małżeństwie. O upokorzeniu („uczucie, jakby się było bosym na całym ciele”). Zastanawia się,…

Günter Wallraff, Z nowego wspaniałego świata

Posted on 21/05/2012

Metody zdobywania informacji, którymi posługuje się Günter Wallraff, od początku wywoływały wiele emocji. Gdy w 1977 roku opublikował książkę Wstępniak, w której odsłaniał kontrowersyjne sposoby pracy „Bilda”, wydawca pozwał go do sądu. Wallraff zatrudnił się w tabloidzie pod przybranym nazwiskiem i rozpoczął podwójne życie – w godzinach pracy był zdolnym do wszystkiego, bezwzględnym reporterem, który polował na szokujący materiał. Po wyjściu z redakcji zbierał materiały do Wstępniaka, by w ostrym świetle pokazać nieprawidłowości, jakich dopuszczał się „Bild”. Koncern Springera sprawę przegrał. Wallraff zyskał sławę i zaufanie, stał się człowiekiem-instytucją, do której Niemcy zaczęli się zwracać z prośbą o interwencję: Nie ma tygodnia, żebym nie dostawał listów albo e-maili, w których ludzie z całych Niemiec opisują, jakie szykany spotykają ich codziennie w pracy. Niekiedy nawet przychodzą…