Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Karakter” Category

Susan Sontag, „Dzienniki” (tom 2)

Posted on 04/10/2013

Czuję się jak wampir, kanibal. Karmię się mądrością, erudycją, talentem i manierami innych ludzi. Potrafię ich bezbłędnie wyszukiwać, wchodzić z nimi w relację jako ich uczennica, a następnie ich zawłaszczać. * Zakochanie się (l’amour fou [miłość szalona], patologiczna odmiana miłości. Zakochanie się = uzależnienie, obsesja, wykluczenie innych, nienasycona potrzeba bliskości, paraliż zainteresowań i aktywności. Miłosna choroba, gorączka (a więc uniesienie). Człowiek „wpada w sidła” miłości. * Czytanie recenzji zapycha kanały, przez które napływają nowe idee. To kulturalny cholesterol. * Gdybym tylko mogła do seksu podchodzić tak jak do pisarstwa! Poczuć, że jestem naczyniem, medium, narzędziem jakiejś zewnętrznej siły. Pisarstwo wydaje mi się czymś, czym zostałam obdarowana – niekiedy mam wrażenie, że tekst jest mi dyktowany. * Jedyne opowiadanie, jakie warto napisać, to krzyk, strzał,…

„Decydujący moment”. Próba fotograficznego kanonu

Posted on 28/01/2013

Jak w przypadku większości antologii, tak i wokół Decydującego momentu Adama Mazura toczą się spory o to, kto powinien był się w niej znaleźć oraz na ile wyczerpująco omawia ona ostatnią dekadę polskiej fotografii. Zdania są podzielone, ale nikt nie przeczy, że ten album – odważna próba podsumowania zjawisk, wydarzeń i dokonań wybranych artystów działających w minionych latach – był bardzo potrzebny. Rok 2000 można przecież uznać za umowną datę narodzin nowej epoki, w której kluczową rolę odgrywają internet i fotografia cyfrowa, epoki, w której każdy – za pomocą ajfona, instagramu i tumblra – może być fotografem, albo przynajmniej za fotografa się uważać. Decydujący moment jest swego rodzaju przewodnikiem, propozycją kanonu, kompasem, za pomocą którego łatwiej się poruszać w tym nadmiarze zdjęć i twórców. Dla jednych…

Żądza pisania. Susan Sontag, „Odrodzona” – fragmenty

Posted on 18/10/2012

Moja bibliotekarska mentalność: nie potrafię nic wyrzucić, wszystko (zwłaszcza teksty) wydaje mi się „interesujące” + warte zachowania. – zapisywanie słówek (np. francuskich) – wycinanie stron z angielskich tygodników – przyjemność, którą czerpię z kupowania i ustawiania książek   ***   Orgazm pozwala się skupić. Czuję żądzę pisania. Nadejście orgazmu nie stanowi wyzwolenia mojego „ja”, lecz coś więcej – jego narodziny. Nie mogę pisać, póki nie odnajdę swojego ego. Jedyny rodzaj pisarza, jakim mogłabym zostać, to taki, który się odsłania… Pisać to się trwonić, uprawiać sobą hazard. Aż do teraz jednak nie podobało mi się nawet brzmienie mojego nazwiska. By pisać, muszę je pokochać. Pisarz jest rozkochany w  sobie… a jego książki są skutkiem miłości własnej i przemocy.   ***   Pisarz musi być czterema…

Źle urodzone. Springer

Posted on 09/04/2012

Druga książka Filipa Springera dotyka podobnych problemów, co debiutancka „Miedzianka. Historia znikania”. Autor jest zafascynowany tym, co zapomniane, porzucone, co zostało zepchnięte na margines lub przestało istnieć. Tytułowe „Źle urodzone” to modernistyczne budynki, które wzniesiono w czasach PRL. Za komuny przeżywały świetność, po jej upadku zaczęły niszczeć, straszyć obdrapaną elewacją i brudem. W końcu – znikać, jak wyburzony w  ubiegłym roku dworzec kolejowy w Katowicach. Urodziły się w złym czasie, trudnym, bolesnym, byle jakim i parszywym. I jakby tego wszystkiego było mało, gdy czasy się zmieniły, kojarzono je już tylko z tamtą peerelowską bylejakością. Springer rusza tropem „źle urodzonych”, starając się znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego traktuje się te miejsca po macoszemu – czy chodzi tylko o wspomnianą niechęć do PRL-u, która sprawia, że…

Śmierć kredytom, czyli „Kielonek” Alaina Mabanckou

Posted on 02/10/2010

Poetycki detoks zaliczony, dla równowagi zacząłem zaglądać do Kielonka. Powieść kongijskiego pisarza Alaina Mabanckou jest pierwszą książką wydaną przez oficynę Karakter (książką – trzeba dodać – wydaną pięknie). Redaktorzy się spisali: oprócz wysmakowanej szaty graficznej wybrali też chwytliwy temat na debiut, mianowicie deliryczny, pozbawiony kropek monolog 64-letniego alkoholika, który spędza czas przesiadując w knajpie „Śmierć kredytom”. Ten bar to taki krakowski „Piękny pies” (którego właściciel, notabene, też wydał „pijacką” książkę) albo poznańska „Cafe Mięsna”, czyli miejsce prawie kultowe, co za tym idzie – mające specyficzną klientelę (o niej za chwilę) i jasne zasady.   Te, które obowiązują w „Śmierci kredytom”, brzmią mniej więcej tak: „prawo wyboru butelki bez sprzeciwu kelnerów, prawo zachowania do połowy opróżnionej butelki do dnia następnego, prawo do butelki gratis po dziesięciu dniach stałej…