„Pisać fragmentami: są one wtedy kamieniami na obwodzie koła: rozkładam się koliście: cały mój mały świat w kawałkach; a co w środku?”. W środku oczywiście Roland Barthes („to książka o Ja”), o czym dobitnie przekonuje tytuł (zwłaszcza francuski: Roland Barthes par Roland Barthes), ale przecież nie tylko o nim. Przeglądam się w Barthesa idiosynkrazjach i upodobaniach jak w lustrze; bohaterem tej książki jest w takim samym stopniu on, co i ja. Utożsamiam się z Barthesem niby z jakąś powieściową postacią, jestem trochę tym zakłopotany, a potem trafiam na fragment, w którym czytam, że „materia tej książki jest więc w ostateczności całkowicie powieściowa”. Rozgrzeszenie.   Lubię Rolanda Barthesa od pierwszego zetknięcia, już nie pamiętam, czy to była Przyjemność tekstu, Światło obrazu, czy Fragmenty dyskursu miłosnego,…