Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts from the “Znak” Category

Książki, na które warto czekać (cz. 6)

Posted on 01/11/2013

Krótki przegląd zapowiedzi literackich na najbliższe miesiące (listopad-styczeń):   1) Wojciech Kuczok, Obscenariusz, WAB. Pierwsza książka Kuczoka od czasu bardzo dobrych Spisków  z 2010 roku (nie liczę Poza światłem, w której Kuczok pisze o swojej pasji do gór i grot). „Zaskakujący zbiór opowiadań (…) W swojej nowej książce Kuczok przygląda się życiu erotycznemu śląskich celebrytów, dawnych i dzisiejszych, a także sławnym ludziom, którzy przyjeżdżali na Śląsk, by zabawić się bez żadnych zahamowań. Co ciekawe, nie są to tylko historie współczesne. Honoriusz Balzak i Ewelina Hańska, Theodor Kalie, Franz von Winckler i wiele innych. Jednym słowem: kalejdoskop postaci znanych, zapomnianych oraz fikcyjnych”.   2) Paweł Huelle, Śpiewaj ogrody, Znak. Prozatorski powrót Huellego – jednego z najpopularniejszych pisarzy lat 90. – po pięciu latach przerwy. W Śpiewaj ogrody…

Sunset Park, Paul Auster

Posted on 04/09/2012

Nie sposób nie polubić Milesa Hellera. Gdy go poznajemy, dorabia w firmie zajmującej się opróżnianiem mieszkań, które banki przejęły od swoich wierzycieli. Takich domów jest mnóstwo – w Ameryce przetoczyła się właśnie największa fala kryzysu, tysiące ludzi straciło pracę, oszczędności, zdolność kredytową. Miles ma 28 lat, jest przystojny, oczytany, inteligentny i nie ma żadnych ambicji. Kryzys go nie dotyczy, bo ponad siedem lat temu chłopak zrezygnował ze wszystkiego, rzucił college i zniknął z oczu swojej rodzinie. Teraz włóczy się po Stanach, wynajmuje tanie pokoje, łapie się dorywczych prac i trzyma z dala od „trzęsawiska nudnej codzienności”. Z dawnych przyjemności zostało mu tylko kupowanie książek, w miękkich oprawach, głównie powieści, amerykańskich, brytyjskich, tłumaczonych z obcych języków, w sumie jednak książki nie są aż takim luksusem,…

Mendoza, „Prześwietny raport kapitana Dosa”

Posted on 30/04/2012

Z cokolwiek przypadkowego zestawu książek na majówkę – Mendoza, Dagerman (Niemiecka jesień), Varga (Trociny) – Prześwietny raport kapitana Dosa wypadł zdecydowanie najsłabiej, dawno nie czytałem książki tak przeciętnie napisanej i nieciekawej fabularnie. W sieci słyszę pochwalne unisono krytyków i czytelników, i moje rozczarowanie Mendozą rośnie.   Nie spodziewałem się jakiegoś arcydzieła; liczyłem na lekką i zabawną lekturę, coś zwariowanego i od czapy. Mendoza wydawał się idealnym wyborem, mimo że nie przepadam za literaturą hispanojęzyczną i nie jestem fanem literackich podróży w kosmos. Ostatecznie do lektury Raportu przekonał mnie Piotr Kofta, który dostrzegł w statku kosmicznym kapitana Dosa współczesną wersję średniowiecznego motywu statku szaleńców, stultifera navis – okrętu, na którym upychano różnego rodzaju wykluczonych i wyklętych, by błąkali się gdzieś po morzach i oceanach, z dala od miast i…

Jak czytać książki?

Posted on 22/11/2011

Josif Brodski, Pochwała nudy przeł. Anna Kołyszko Ponieważ wszyscy stoimy na progu śmierci i ponieważ czytanie książek jest czasochłonne, musimy opracować sys­tem stwarzający choćby pozory oszczędności. Trudno, oczy­wiście, zaprzeczyć ewentualnym przyjemnościom zaszycia się z opasłą, nieco ospałą, a przy tym mierną powieścią; wiemy jednak, że zbyt często nie sposób tak sobie folgować. Przecież nie czytamy dla samego czytania, lecz po to, by się uczyć. Stąd potrzeba zwięzłości, kondensacji, fuzji – utworów, które z największą ostrością przybliżają kondycję ludzką w całej jej różnorodności; innymi słowy, potrzeba skrótu. Stąd też – jako skutek uboczny naszych podejrzeń, że takie skróty w ogóle istnieją (a istnieją, ale o tym później) – potrzeba kompasu na oceanie dostępnych druków. Rolę takiego kompasu odgrywa, oczywiście, krytyka litera­cka, recenzenci. Niestety jej igła waha się…

Koniec pięknej epoki

Posted on 03/08/2011

Dawno nie było poezji. Miałem zamiar wrzucić kilka wierszy o postmodernizmie, ale ten ryzykowny pomysł porzuciłem; ta notka miała być z kolei wielogłosem o niedogodnościach „bycia poetą”, o pisaniu poezji w czasach „niepoetycznych”. Chciałem pokazać m.in. wiersz Wojciecha Bonowicza Poeta (gdzie czytamy, że „poeta gdy inni śpią / nie śpi. Czuwa”), ale trafiłem na Koniec pięknej epoki i uznałem, że wszyscy wypadają blado przy tej pozornie lekkiej, pełnej melancholii frazie Josifa Brodskiego, który o losie poety napisał chyba najpiękniej. Wiersz jest długi. Warto go czytać na głos.   Josif Brodski, Koniec pięknej epoki Ponieważ słów szukanie jest główną poezji zasadą, ja – jeden z wielu – łysy, głuchawy i zły ambasador państewka, co z państwem tym weszło w układy przezorne, nie chcąc własnego mózgu…