Tym, którzy narzekają na nadmiar realizmu, polecam „Trzeciego policjanta” Flanna O’Briena, zwariowaną i pełną absurdu powieść, w której kryminał miesza się z oniryzmem „Alicji w Krainie Czarów”. Pierwsze zdania tej książki wypieków nie wywołują, ale – cierpliwości.   Dwudziestoletni Irlandczyk wraca do swojej rodzinnej wsi, by objąć w posiadanie ziemię i gospodę odziedziczone po wcześnie zmarłych rodzicach. Jako że całe dnie spędza na studiowaniu pism pewnego szalonego filozofa, de Selby’ego, i nie pała chęcią do pracy, szynk przynosi straty. Kompan bohatera, Divney, podsuwa więc genialną w swej prostocie myśl – aby spłacić długi, muszą kogoś obrabować, a następnie zabić. Bohaterowie realizują swój plan za pomocą pompki rowerowej, a skradzioną kasetkę z pieniędzmi ukrywają w domu denata. Gdy po jakimś czasie bohater po nią wraca,…