Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts tagged “Bernhard

W odmętach szaleństwa. Thomas Bernhard, „Korekta”

Posted on 30/09/2013

W Korekcie pojawiają się wszystkie motywy i wątki charakterystyczne dla twórczości Thomasa Bernharda: dysfunkcyjna rodzina, samotność, szaleństwo, nienawiść do Austrii i bohater owładnięty myślą o stworzeniu arcydzieła. Ta mroczna powieść jest kolejnym dowodem na to, że w opisywaniu stopniowego popadania w obłęd Bernhard nie ma sobie równych. Uzmysławia też, że przez całe życie pisał tak naprawdę jedną książkę, a Korekta jest jej kolejną wariacją.   Wydana w 1975 roku Korekta z pewnością należy do najbardziej nieprzystępnych książek pisarza. Zapętlone, mętne, ciągnące się całymi stronami zdania, które składają się na zapamiętały monolog, mogą zrazić najbardziej wytrwałego czytelnika. Czytałem tę powieść fragmentami; często odkładałem ją na kilka dni, by później do niej wrócić. Prozy Bernharda można nie lubić, ale nie wypada jej jednak nie znać – pod względem językowym jest…

Książki, na które warto czekać (5)

Posted on 15/05/2013

Trochę spóźniłem się z tą notką, bo część zapowiedzi, o których chciałem napisać, już się pojawiła. Z nowości krajowych wiadomo: Jerzy Pilch wydał Wiele demonów (mamy taką posuchę powieściową w Polsce, że nawet jeśli ktoś Pilcha nie lubi, to trudno mu będzie znaleźć dobrą alternatywę; wydała Wielka Litera), Maciej Wasielewski opublikował arcyciekawy reportaż Jutro przypłynie królowa (oczywiście Czarne) o wyspie Pitcairn, na której osiedlili się buntownicy z okrętu Bounty.   Z zagranicznych warto się pochylić nad wznowieniami klasyki: wyszła Podróż do kresu nocy Celine’a (za poprzednie wydanie płacono na allegro trzycyfrowe kwoty; wydał Czuły Barbarzyńca), w czerwcu premierę będą miały Szatańskie wersety Salmana Rushdiego (Rebis) i, prawdopodobnie, Psalm i inne wiersze Paula Celana (a5).   Z moich ulubieńców – Thomas Bernhard i jego Korekta , która na stronie Czytelnika ma świetną zajawkę:…

Thomas Bernhard, „Moje nagrody”

Posted on 10/02/2013

Bernhard nie znosił ceremonii wręczania nagród, bo zazwyczaj wiązały się one (w jego oczach) z jakimś upokorzeniem: albo zapomniano go powitać na gali, albo poproszono na scenę „Panią Bernhard” lub zapowiedziano jako autora „powieści rozgrywającej się na morzach południowych”, której Bernhard oczywiście nie napisał. O urzędnikach przyznających te nagrody miał jak najgorsze zdanie – w jednym z tekstów opisuje ich jako nieprofesjonalnych, „nikczemnych dupków” (i ma rację).   Nie dziwi zatem, że Bernhard uczestniczył w tych wydarzeniach niechętnie. Swoją mowę „dziękczynną” przygotowywał zazwyczaj godzinę przed uroczystością, na kolanie, w restauracji, zupełnie nie dbając o konwenans, który nakazywał mu wygłosić okazałe przemówienie. Nie, Bernhard odczytywał swój 1-2 stronicowy tekst i schodził z podium, niejednokrotnie irytując publiczność i wywołując skandale. Podczas wręczenia Austriackiej Nagrody Państwowej powiedział…

Miłość w czasach reżimu. Herta Müller, Dziś wolałabym siebie nie spotkać

Posted on 18/08/2012

Książki Herty Müller – podobnie jak powieści Elfriede Jelinek czy Thomasa Bernharda – to rzeczy duszne, ponure i depresyjne, ale ich lektura sprawia jakąś masochistyczną przyjemność. Wystarczy przeczytać jedną stronę, by ta wyjątkowa, precyzyjna, poetycka fraza (pisałem o niej przy okazji Sercątka) natychmiast uderzyła do głowy. I chociaż Müller wciąż opowiada tę samą historię, za każdym razem robi ona piorunujące wrażenie.   Ramą narracyjną Dziś wolałabym siebie nie spotkać jest podróż zatłoczonym tramwajem. Bohaterka powieści jedzie na kolejne przesłuchanie przez Securitate, podczas którego znów stanie w krzyżowym ogniu pytań majora Albu, będzie musiała podać mu dłoń do palącego pocałunku, który otwiera każdą sesję śledztwa. Jedzie tramwajem na przesłuchanie i rozmyśla o dzieciństwie, rodzinie, nieudanym małżeństwie. O upokorzeniu („uczucie, jakby się było bosym na całym ciele”). Zastanawia się,…

Dyktatura café latte. Krzysztof Varga, „Trociny”

Posted on 03/05/2012

Nowa powieść Krzysztofa Vargi, Trociny, rozpoczyna się tak: „W dniu, w którym umarła Amy Winehouse, miałem potężną biegunkę”, po czym następuje szczegółowy opis nieprzyjemnych dolegliwości, z którymi boryka się bohater. To zdanie ustawia lekturę całości: fizjologia i cielesność odgrywają tu niepoślednią rolę, a cała książka jest naszpikowana różnego typu obrzydliwościami. Trociny są zapisem pełnego frustracji i jadu monologu, który prowadzi 50-letni Piotr Augustyn, przedstawiciel handlowy zatrudniony w jednej z warszawskich korporacji.   Augustyn jest rozczarowany sobą, innymi, Warszawą, Polską i nowoczesnością. Nie podoba mu się nic – może z wyjątkiem muzyki średniowiecznej. W swoich cynicznych tyradach nieustannie analizuje i wyśmiewa współczesność. Pisze o znienawidzonych, zawsze spóźnionych i śmierdzących kolejach państwowych, o kulcie nieświeżego kebaba i wszelkiego rodzaju smażeniny, o korporacyjnych rozgrywkach i strachu przed restrukturyzacją…