Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts tagged “Pilch

Książki, na które warto czekać (5)

Posted on 15/05/2013

Trochę spóźniłem się z tą notką, bo część zapowiedzi, o których chciałem napisać, już się pojawiła. Z nowości krajowych wiadomo: Jerzy Pilch wydał Wiele demonów (mamy taką posuchę powieściową w Polsce, że nawet jeśli ktoś Pilcha nie lubi, to trudno mu będzie znaleźć dobrą alternatywę; wydała Wielka Litera), Maciej Wasielewski opublikował arcyciekawy reportaż Jutro przypłynie królowa (oczywiście Czarne) o wyspie Pitcairn, na której osiedlili się buntownicy z okrętu Bounty.   Z zagranicznych warto się pochylić nad wznowieniami klasyki: wyszła Podróż do kresu nocy Celine’a (za poprzednie wydanie płacono na allegro trzycyfrowe kwoty; wydał Czuły Barbarzyńca), w czerwcu premierę będą miały Szatańskie wersety Salmana Rushdiego (Rebis) i, prawdopodobnie, Psalm i inne wiersze Paula Celana (a5).   Z moich ulubieńców – Thomas Bernhard i jego Korekta , która na stronie Czytelnika ma świetną zajawkę:…

Tysiąc spokojnych miast

Posted on 26/06/2012

W ramach reperowania budżetu nadszarpniętego urlopowym wyjazdem, przyjąłem ostatnio taktykę unikania nowości  wydawniczych. Zamiast więc czytać nowego Etgara Kereta – Nagle pukanie do drzwi – czytam jego Rury; zamiast Dziennika Jerzego Pilcha – Tysiąc spokojnych miast. Z Pilchem w ogóle mam tak, że jak zabiorę się za niego po dłuższej przerwie, gdy odwyknę już od tej charakterystycznej frazy, to wypada zachwycająco. Podobnie było tym razem.   Wydana w 1997 roku powieść – w nieistniejącej już, londyńskiej oficynie „Puls” – oczarowuje już pierwszym zdaniem: „Gdy ojciec i pan Trąba postanowili zabić I sekretarza Władysława Gomułkę, panowały niepodzielne upały, ziemia trzeszczała w szwach, rozpoczynała się udręka mojej młodości”. Pobrzmiewa tu słynne otwarcie Sklepów cynamonowych: „W lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matką i starszym…

„Spiski” Wojciecha Kuczoka

Posted on 13/11/2010

„Stan wojenny wkroczył w fazę plugawego spowszednienia, kiedy mój ojciec zadecydował, że należy mi skrócić rok szkolny. Po trzynastym grudnia miotał się pośród niespełnionych klątw i codziennie wymyślał najróżniejsze, nigdy niezrealizowane formy protestu przeciw systemowi, jakby chciał się przed nami usprawiedliwić, że nikomu nie przyszło do głowy go internować”. Tak rozpoczyna się nowa powieść Wojciecha Kuczoka, Spiski. Przygody tatrzańskie; wiadomo, początki są ważne (jeden z bohaterów Pilcha pisał kiedyś, zdaje się, pracę magisterską o pierwszych zdaniach powieści), a ten podziałał na mnie piorunująco – nie mogłem się od tekstu oderwać.   Książka składa się z pięciu części, których akcja rozgrywa się od 1982 do 2000 roku, w czteroletnich, mundialowych odstępach, zazwyczaj podczas wakacji. Bohater zatem z rozdziału na rozdział staje się coraz bardziej dojrzały,…

Dwa dwudziestolecia

Posted on 17/09/2010

W nowym „Toposie” (2-3/2010) debata o tym, które dwudziestolecie było lepsze – międzywojenne czy to, które rozpoczęło się po 1989 roku? Wstępniaka napisał Krzysztof Dybciak; początkowe partie tekstu podkreślają oczywiste podobieństwa między wspomnianymi okresami (odzyskanie niepodległości, zwłaszcza komunikacyjnej; uwolnienie się od ideologicznego jarzma; pragnienie radykalnej odnowy i przemiany rzeczywistości), w kolejnych zaczyna się „szukanie dziury w całym”. Niby nie możemy „przejść od zdań opisujących do oceniających”, bo te dwie rzeczywistości były zupełnie różne, z drugiej jednak strony autor tekstu pokusił się o kilka porównań, których esencjonalną próbę cytuję poniżej: (…) zapytajmy o wartość zjawisk, które wydają się podobne w obu dwudziestoleciach. Czy poeci „bruLionu” dorównują skamandrytom? Jak wypada Świetlicki w zestawieniu z międzywojennym Wierzyńskim, jak Podsiadło z Tuwimem a Koehler z Lechoniem lub Iwaszkiewiczem?…

„Śmierć czeskiego psa” Janusza Rudnickiego

Posted on 01/08/2010

O niektórych pisarzach mówi się, że wciąż piszą to samo – powtarza się temat, język, sposób prowadzenia narracji, humor itp. Do tej pory z kategorią „takosamości” wiązałem głównie Jerzego Pilcha (którego bardzo lubię czytać, ale w znacznych odstępach czasowych; czytanie kilku jego powieści pod rząd to nieustanne déjà vu), teraz dołączam (trochę późno) Janusza Rudnickiego – cytatem z jego najnowszej książki podzieliłem się w poprzedniej notce, a na potrzeby niniejszej przypomniałem sobie również wydany w 2004 roku Mój Wehrmacht.   Jerzy Jarzębski zwięźle nakreślił portret Rudnickiego w Apetycie na Przemianę: „język niewyparzony i myśli też nie całkiem; jest z takich, w których obecności panie wciąż się czerwienią, choć też chichoczą – bo obscena jego na wariackich papierach, więc nie da się ich brać poważnie”.…