Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts tagged “pociąg

Moskwa–Pietuszki, czyli love story po radziecku

Posted on 11/07/2012

Moskwa–Pietuszki, czyli pijacka odyseja Wieniedikta Jerofiejewa. Bohater książki wyrusza pociągiem z dworca Kurskiego w stolicy Rosji w kierunku Pietuszek, gdzie czeka nań kobieta (lekkich obyczajów) z warkoczem do pasa. Dla zabicia czasu Wieniczka raz po raz zagląda do butelki, i – jak się wszyscy domyślają – im bliżej końca podróży, tym jego stan jest bardziej opłakany. Stosunkowo „grzeczne” rozmowy, które prowadzi ze współpasażerami – o kobietach, polityce, filozofii – przeradzają się w pijackie majaki: Wienia dyskutuje z aniołami, jest kuszony przez szatana, ścigany przez erynie. Im bliżej końca, tym gęstsza atmosfera paranoi i strachu, trochę jak u Kafki.   Moskwa–Pietuszki, czyli love story po radziecku, mocno zaprawiona wszelkiego rodzaju trunkami. Przelewają się u Jerofiejewa hektolitry alkoholu: wódka czysta, kubańska, żubrówka, cytrynówka, pieprzówka, piwo, wino…

Psy pociągowe, Filip Zawada

Posted on 15/06/2012

Lubię jeździć pociągami i lubię motyw kolei w literaturze, którego zresztą w polskiej prozie i poezji nie trzeba długo szukać. Przeglądam książki wydane w ostatnich miesiącach i proszę: jest „kolejowy” fragment w Grochowie Stasiuka; sfrustrowany bohater Trocin Vargi snuje swój monolog siedząc w IC gdzieś między Warszawą a Poznaniem; Drwal Witkowskiego rozpoczyna się monotonną jazdąMichaśki nad polskie morze. Polska proza koleją stoi. Zresztą w poezji też jest nieźle, cytowałem kiedyś kilka ulubionych wierszy o pociągach. Psy pociągowe Filipa Zawady – krótkie zapiski, trochę przypominające dziennik, trochę podróżne epifanie – mieszczą się gdzieś pomiędzy poezją a prozą i  świetnie się wpisują w tę kolejową tradycję: Na czarny Śląsk udało mi się dostać pociągiem towarowym. To było bardzo dawno temu, kiedy podróżowanie nie kojarzyło się z męczarnią,…

Dyktatura café latte. Krzysztof Varga, „Trociny”

Posted on 03/05/2012

Nowa powieść Krzysztofa Vargi, Trociny, rozpoczyna się tak: „W dniu, w którym umarła Amy Winehouse, miałem potężną biegunkę”, po czym następuje szczegółowy opis nieprzyjemnych dolegliwości, z którymi boryka się bohater. To zdanie ustawia lekturę całości: fizjologia i cielesność odgrywają tu niepoślednią rolę, a cała książka jest naszpikowana różnego typu obrzydliwościami. Trociny są zapisem pełnego frustracji i jadu monologu, który prowadzi 50-letni Piotr Augustyn, przedstawiciel handlowy zatrudniony w jednej z warszawskich korporacji.   Augustyn jest rozczarowany sobą, innymi, Warszawą, Polską i nowoczesnością. Nie podoba mu się nic – może z wyjątkiem muzyki średniowiecznej. W swoich cynicznych tyradach nieustannie analizuje i wyśmiewa współczesność. Pisze o znienawidzonych, zawsze spóźnionych i śmierdzących kolejach państwowych, o kulcie nieświeżego kebaba i wszelkiego rodzaju smażeniny, o korporacyjnych rozgrywkach i strachu przed restrukturyzacją…

Na brzegu życia. Andrzej Stasiuk, „Grochów”

Posted on 01/04/2012

Najnowsza, niepozorna – liczy niecałe sto stron – książeczka Andrzeja Stasiuka, Grochów, jest dokładnie o tym, czego zabrakło mi w Dzienniku pisanym później. Stasiuk nie poświęca już tyle uwagi podróżom, nie opisuje szczegółowo odwiedzanych miast i krajów. Pisze za to o bliskich sobie ludziach, o starzeniu się i umieraniu; pisze gorzko, z rezygnacją, swoją charakterystyczną, chłodną frazą, którą dobrze znamy z wcześniejszych książek. Każde z czterech „ni to wspomnień, ni to opowiadań” z Grochowa naznaczone jest śmiercią: w pierwszym odchodzi babka narratora, w kolejnych – znajomy pisarz, zniedołężniała suka, długoletni przyjaciel. „Wszystko trwa, a my zostajemy coraz bardziej sami”, mówi Stasiuk, ale przecież nie od razu jesteśmy śmiertelni. Wtedy nie byliśmy. I jeszcze przez wiele lat. Teraz wracam do nich. A może to one…

Cztery wiersze z pociągiem w tle

Posted on 10/03/2011

„bo podróż zazwyczaj / to jest cofanie filmu zwłaszcza kiedy jedzie / się tyłem do kierunku” pisał Marcin Świetlicki w Czwartkach. Przygotowałem wybór wierszy, w których pojawia się motyw podróży sprzężony z wysłużonym środkiem lokomocji, jakim jest pociąg, „ikona nowoczesności” (określenie pożyczam od Wojciecha Tomasika). Role mają rozpisane różne: od metafory przemiany, przez powrót do przeszłości, po zwykłe się przemieszczanie (i zapewne masę innych). Otwiera Adam Wiedemann, który w debiutanckim Samczyku umieścił przynajmniej trzy pociągowe kawałki (początkowo planowałem w tej notce puścić tylko jego wiersze): wybrałem ten, w którym pojawia się zapomniany artefakt – kaseta magnetofonowa. Zamyka Tomasz Różycki i jego Literaturexpress (z tomu Świat i Antyświat), bo u niego też pojawia się rzeczony artefakt. Pomiędzy nimi rówieśnik Wiedemanna, Marcin Sendecki, i jego Pociągi z tomu Parcele…