Przyjemność tekstu, rozkosz czytania

Posts tagged “Sosnowski

Jesień. Saletra, fosfor, ostre powietrze

Posted on 09/10/2012

„Idzie jesień, będzie psychicznie trudniej” – jeden z tych niezastąpionych tekstów Świetlickiego, które do mnie co jakiś czas wracają. Przyszła, jest; dobra okazja, by puścić zestaw wierszy moich ulubionych poetów (Świetlicki, Sosnowski, Tkaczyszyn-Dycki, Honet) z październikiem w tle.   Słupsk 84 Październikowe i ostre powietrze lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu. Wsiąść do nocnego, pustego tramwaju, drzemać tuż przy drzemiącym swym barwnym odbiciu w zawilgoconej szybie – jechać, drzemać. Tymczasem jednak sypiam w ośmioosobowej sali i wykonuję polecenia bydląt. Tutaj, w złym miesiącu, lepiej widać zmierzchy, źdźbła trawy, tęcze. Wulkan olśniewa najlepiej tych, których dotknie palcem lawy.   Marcin Świetlicki, z tomu Zimne kraje (1992)   Jesień Oni też przekraczają miarę, burmistrz i elita, przysyłając listy pełne świetnych ofert życia tak zawrotnego, że blask…

Start nowego języka

Posted on 20/09/2011

XXVIII. Mężczyzna przy stole, na którym stoi książka z nierozciętymi kartkami – mężczyzna próbuje rozchylić strony, aby przeczytać kawałek. Poniekąd wiem, skądinąd czuję: nasze dni Grają w to samo, ale w różnych fazach. Czasem Koniuszki snów nadają im ton i deszcz Wieje wzdłuż okna jak smuga pary za lokomotywą A my jedziemy przez oszalałe gałęzie W strugach liści i wiatru. Zapada jesień, Dni schodzą tarasami ku zimie, niebo Jest ostre jak błękitny sopel. Skalpel. Sopel. Ale rani serce, pamięć tej drugiej fazy, odruch Spóźniony o trzysta sześćdziesiąt minut. Słońce Jest tu zawleczką. Skądinąd śnię, poniekąd muszę; gdybyś Leciała balonem, mogłabyś czerwoną różę Upuścić do rzeki. Zapada jesień, mam rym Do butelki, ale trzeba zmienić bieg, wziąć Prysznic, przetasować karty. Sady jabłoni, Lasy pełne cykad,…

(nie)śmiertelne piosenki. Marcin Świetlicki, „Wiersze” (zebrane)

Posted on 20/06/2011

To są moje śmiertelne piosenki wrzeszczane na torach kolejowych w śniegu / i nocy, pisze Świetlicki w Nieczynnym, po raz kolejny przekonując czytelników, że główną materią jego wierszy nie są wcale alkohol i papierosy, ale śmierć. Już w wierszu otwierającym debiutanckie Zimne kraje poeta deklarował: będziemy obserwować postępy ciemności. Czymkolwiek ta ciemność jest – strachem, starością, samotnością czy śmiercią właśnie – towarzyszy Świetlickiemu od ponad dwudziestu lat pisania wierszy.   I dobrze się stało, że wreszcie można je dostać w jednym tomie, bo co to był za paradoks: spośród trzech najbardziej uznanych współczesnych poetów zarówno Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, jak i Andrzej Sosnowski mieli już swoje zbiorowe wydania (nawet po dwa!), a Świetlicki, najpopularniejszy z nich (bo przecież nie mówi się Sosnowskim ani Tkaczyszynem-Dyckim, mówi się Świetlickim),…

Rozczarowany most. „Trop w trop”, rozmowy z Andrzejem Sosnowskim

Posted on 18/03/2011

Trop w trop jest książką wypełnioną takim ładunkiem intelektualnym, że chcąc chociaż w niewielkim stopniu ukazać jej bogactwo, nie sposób pisać o niej inaczej niż wspierając się cytatami czy spisem występujących postaci. Mamy tu swego rodzaju repetytorium z poetyki, bo pojawiają się tak ciekawe definicje wiersza, jak np. „próba nawiązania gry z tym, co pojawia się jako wyzwanie ze strony języka”, „rozczarowany most” (zgrabnie przejęta metafora Joyce’a) czy „podanie ognia komuś z widzenia znajomemu na przyjęciu, na którym szczęśliwie wolno palić”; mamy też przegląd szeroko dyskutowanych prądów i zjawisk literackich czy filozoficznych, np. modernizmu, postmodernizmu, awangardy, OuLiPo, hermetyzmu, dekonstrukcjonizmu. Mam prywatny ciąg aktualnych okresów, na własny użytek: romantyzm, modernizm, faszyzm, popizm (jak w tytule książki Warhola: od popu) oraz infantylizm. Wszystko w obrębie wszechwładnego…

Dwa dwudziestolecia

Posted on 17/09/2010

W nowym „Toposie” (2-3/2010) debata o tym, które dwudziestolecie było lepsze – międzywojenne czy to, które rozpoczęło się po 1989 roku? Wstępniaka napisał Krzysztof Dybciak; początkowe partie tekstu podkreślają oczywiste podobieństwa między wspomnianymi okresami (odzyskanie niepodległości, zwłaszcza komunikacyjnej; uwolnienie się od ideologicznego jarzma; pragnienie radykalnej odnowy i przemiany rzeczywistości), w kolejnych zaczyna się „szukanie dziury w całym”. Niby nie możemy „przejść od zdań opisujących do oceniających”, bo te dwie rzeczywistości były zupełnie różne, z drugiej jednak strony autor tekstu pokusił się o kilka porównań, których esencjonalną próbę cytuję poniżej: (…) zapytajmy o wartość zjawisk, które wydają się podobne w obu dwudziestoleciach. Czy poeci „bruLionu” dorównują skamandrytom? Jak wypada Świetlicki w zestawieniu z międzywojennym Wierzyńskim, jak Podsiadło z Tuwimem a Koehler z Lechoniem lub Iwaszkiewiczem?…